Powód: brak czasu.
Pora roku:
Menu pionowe i populacja (na samym dole)
POPULACJA: 9
W tym NPC: 3
Wadery (♀): 5
Basiory (♂): 4
Szczenięta: 0
LICZBA ZMARŁYCH WILKÓW: 0
LICZBA PAR: 0
Następne postarzenie: 21-23.02.22
Menu poziome
niedziela, 17 października 2021
niedziela, 19 września 2021
Od Akosa cd. Ùrfearn "Nauka to potęgi klucz"
Siedziałem, patrząc jak klatka piersiowa Úrfearn delikatnie unosi się a po chwili opada w świszczącym oddechu. Moja uczennica nadal leżała nieprzytomna w jaskini uzdrowicielki. Antilia nie wracała od kilku godzin, co mnie lekko niepokoiło, jednak wiedziałem, że wilczyca jest zaradna i wie co robi. Usłyszałem, jak deszcz zaczął dudnić o litą skałę, początkowo delikatnie, lecz rytm przybierał na szybkości i sile, co przerodziło się w ulewę. Wstałem, ciągle patrząc na Úr, nadal przysięgając jej, że dokonam zemsty na tym złotookim potworze, który chciał ją zabić. Wyszedłem, stojąc przy ostatnim skrawku zadaszenia jaskini. Ciemne, stalowoszare chmury toczyły się leniwie przez nasze tereny, zrzucając z siebie ciężar, sprowadzając na ziemię deszcz. Usiadłem, wpatrując się w ciężkie krople wody, ostro lądujące na ziemi. Powoli wkroczyliśmy w ostatnie dni jesieni więc zaraz przyjdzie zima. Pory roku bardzo szybko zmieniały się, sprawiając wrażenie, że za kolejne trzy tygodnie spadnie śnieg lub zostanie on roztopiony pod wpływem pierwszych wiosennych promieni słonecznych. Nasi przodkowie jednak zdolali się przyzwyczać do takich częstych zmian pór roku, które nastąpiło po stworzeniu nowego świata, w którym obecnie żyjemy i my.
piątek, 6 sierpnia 2021
Od Úrfearn cd. Akosa – „Nauka to potęgi klucz”
niedziela, 1 sierpnia 2021
Od Akosa cd. Úrfearn "Nauka to potęgi klucz"
Z każdym uderzeniem mojego serca niepokój rósł i zacieśniał się wokół mojej szyi. Rozpocząłem gorączkowe poszukiwania, które były tak chaotyczne, że nie dały żadnego rezultatu. Zamiast jednak wpaść w panikę, przypomniałem sobie nauki moich dawnych nauczycieli i treningi, jakim zostałem poddany. Wziąłem głęboki wdech i oczyściłem umysł, skupiając się na otaczającym mnie terenie. Nie mogłem użyć swojej mocy z racji braku pory nocnej. Na szczęście nauczono mnie, aby nie zawsze polegać na swoim żywiole, lecz na instynkcie oraz nabytych przez wymagające ćwiczenia oraz trudne wyzwania, jakie mi narzucano, umiejętnościach. Moja rodzina oraz przyszli poddani mieli wobec mnie wysokie oczekiwania, ale ja miałem jeszcze większe. Przymknąłem oczy i otworzyłem się na otaczającą mnie przyrodę i informację krążące w jej obiegu.
poniedziałek, 26 lipca 2021
Od Úrfearn cd. Akos "Nauka to potęgi klucz?"
poniedziałek, 12 lipca 2021
Od Akosa cd. Úrfearn "Nauka to potęgi klucz".
•❅──────✧❅✦❅✧──────❅•
Úrfearn? Gdzie Cię wcięło? xD
środa, 7 lipca 2021
Od Úrfearn do Akosa – „Nauka to potęgi klucz”
-em… Przepraszam?- wydukałam po chwili. Stałam z położonymi po sobie uszami i ze zwieszonym ogonem. Nie bardzo wiedziałam co powinnam zrobić.
-Miałaś za wysoko ogon – Akos powiedział spokojnie. Gdy to usłyszałam to już całkiem zdębiałam
wtorek, 1 czerwca 2021
Od Úrfearn „Zimowe polowanie”
poniedziałek, 29 marca 2021
Od Úrfearn do Kiiry „Na nowej drodze”
Poderwałam się gwałtownie na nogi ciężko dysząc. Szybko zrozumiałam, że to był błąd, gdyż zatoczyłam się do tyłu i upadłam na cztery litery. To był tylko koszmar, ale bardzo realistyczny, koszmar. Rozejrzałam się szybko po otoczeniu. Była późna noc, księżyc górował nad drzewami, a w dali pohukiwała sowa. Kira patrzyła na mnie zatroskanym wzrokiem, a gdzieś w cieniu jaskini rysowała się leżąca sylwetka Alfy. Spuściłam wzrok i położyłam po sobie uszy. „Przepraszam” wyszeptałam, po czym położyłam się ponownie, wtulając się w wilczycę, która łagodnie polizała mnie po pysku, po czym wtuliłyśmy się w siebie bardziej. Była pełnia. Jasne światło księżyca odbijało się od śniegu na zewnątrz. Starałam się udawać, że śpię. Zamknęłam oczy i leżałam uspokajając swój oddech i serce. Po kilku minutach odniosłam wrażenie, że Kiira zasnęła. Otworzyłam oczy i starając się nie drgnąć, aby nie obudzić wilczycy, wpatrywałam się w wejście do jaskini, jakby miał się zaraz pojawić tam jakiś nieproszony gość. Leżałam i leżałam, aż w końcu ponownie zasnęłam. Tym razem śniło mi się, że spałam na kwiecistej łące, oświetlonej blaskiem księżyca i miliardem migających gwiazd na niebie, a obok mnie leżała Kiira. *Było by to piękne~* pomyślałam i zdecydowałam, że chcę zostać podopieczną tejże wadery. Obudził mnie blask wschodzącego słońca, a konkretnie jego pomarańczowe promienie przedzierające się przez drzewa i odbijające się od śniegu wprost do jaskini, w której spaliśmy. Ostrożnie wstałam i stanęłam tuż obok wyjścia z naszego schronienia. Cicho ziewnęłam i się rozciągnęłam wyginając plecy w wklęsły łuk i rozkładając skrzydła. Po tym rozejrzałam się nieco. Agnara nie było, sądząc po jego intensywnym zapachu, wstał niewiele przede mną. Kiira natomiast zaczęła mruczeć niezadowolona gdy przesunęłam się w bok i wpuściłam na nią słońce. Już po kilku minutach wilczyca wstała.
-Dzień dobry Úrfearn. Jak się spało?- Spytała, gdy się rozciągała
-Dzień dobry. Dobrze dziękuję, mam nadzieję, że nie przeszkadzałam za bardzo.- powiedziałam, gdyż pamiętałam, że w nocy się przebudziłam i mogłam narobić hałasu. Złożyłam skrzydła i stanęłam przed waderą, która akurat usiadła. – Przemyślałam wszystko i chciałabym zostać Twoją podopieczną. – powiedziałam wpatrując się w oczy wilczycy, które zabłysły.
niedziela, 14 marca 2021
Od Úrfearn Do Kiiry – „Na nowej drodze”
-O Bogowie. – zaczęłam - Wierzę, że mnie słyszycie i widzicie. Nie mogę niestety ofiarować Wam wiele… – pogładziłam trzymaną w łapach muszelkę i kontynuowałam – Wierzę, jednak żeście miłosierni proszę więc Was o Bogowie, o pomoc i wsparcie. Pozwólcie mi żyć i cieszyć się życiem, a będę Wam niezwykle wdzięczna. Błagam Was, dajcie mi drugą szanse!- zawołałam łamiącym się głosem, który rozniósł się po okolicy mimo szalejącej śnieżycy. Zakończyłam tym samym swoje modły. Nagle poczułam niezwykle przyjemne uczucie ciepła, a z łap, zniknęła gdzieś muszelka. Uchyliłam delikatnie oczy i dalej leżąc obserwowałam tyle otoczenia, na ile pozwalała mi obecna pozycja. Wiatr nieco zwolnił, a płatki śniegu zaczęły delikatnie wirować. Miałam wrażenie, że zataczają koła nad moją głową. Miałam rażenie, że usłyszałam szept kogoś o łagodnym i dobrodusznym głosie „Zaśnij”, nie czułam potrzeby, by obawiać się tego głosu. Posłuchałam go i ufając tutejszym bogom, którym się zawierzyłam zasnęłam zmęczona, ale z nową nadzieją.
Nie mam pojęcia ile spałam, ale obudziło mnie szturchnięcie. Otworzyłam oczy, które zabłyszczały z podziwu, gdy zobaczyłam przed sobą wielkiego, silnego wilka. Po moim ciele przeszedł dreszcz, ale sama nie wiedziałam, czy to z zimna, czy z emocji. Nie czułam strachu, jednak nie ufałam jeszcze stojącej przede mną postaci.
-Dobrze, że się obudziłaś - powiedział stojący przede mną wilk. Miał kojący i spokojny głos. Obserwował mnie uważnie, ale nie wyczuwałam od niego wrogości - Możesz wstać?- zapytał. A ja próbowałam się podnieść. Nie wyszło mi to, jakbym chciała, ale po chwili stałam już na chwiejnych łapach, trzymając skrzydłem ostatnią z muszelek, przeznaczona dla specjalnego Alfy, który okazałby mi swoje miłosierdzie i przyjął by mnie do swojego stada. Lekko zadzierałam pysk do góry, aby lepiej móc przyjrzeć się osobnikowi. Stwierdziłam, że miałam do czynienia z silnym basiorem, od którego emanowało coś budzącego szacunek i ogólny respekt. –Jak się nazywasz i co robisz na terenach Klanu Wilczej Paszczy maluchu? – zapytał
- Úrfearn, inaczej Wrzosowa Olcha- powiedziałam, jednakże mój głos był cichy i słaby. – Poszukuję nowego domu, ponieważ z poprzedniego zmuszona byłam uciekać. - wyjaśniłam spuszczając przy tym głowę.
-Nazywam się Agnar i – nie pozwoliłam dokończyć basiorowi, gdyż mnie olśniło. Bowiem basior przede mną prezentuje się i zachowuje, jak prawdziwy Alfa. Ukłoniłam się przed wilkiem i wyciągając przed siebie łapy z muszelką, powiedziałam
-Proszę przyjmij ode mnie tę skromną ofiarę, abym mogła dołączyć do Twojego klanu. – powiedziałam zarówno z determinacją, desperacja jak i rozpaczą w głosie. Wpatrywałam się w ziemię pod sobą i nie śmiałam teraz podnieść wzroku. Wyczułam na sobie palący mnie przez chwilę wzrok basiora, a po chwili ustąpił on lekkiemu wyczuwalnemu zdziwieniu. Wilk wziął ode mnie muszelkę. Zapewne przyglądał jej się uważnie, zastanawiając się nad swoją decyzją. Po kilku sekundowej ciszy, która trwałą dla mnie jak wieczność, Agnar odezwą się spokojnie.
- Przyjmuję twoją ofiarę Úrfearn. Możesz dołączyć do mojego klanu, a teraz wstań i podążaj za mną. Zaprowadzę Cię do miejsca, gdzie możesz odpocząć i wyjaśnić mi dokładnie, co Cię spotkało. – powiedział. Wstałam i uśmiechnęłam się delikatnie. Skinieniem głowy zgodziłam się na jakże ciekawą propozycje.
- dziękuję- powiedziałam i lekko chwiejąc się na nogach podążałam, za moim Alfą, który wyrozumiale dostosował tępo chodu do mojego. Gdy dotarli my do jaskini spiżarni, Agnar podał mi nóżki soczystego zająca, które obwąchałam uważnie, a po chwili namysłu pochłonęłam śpiesznie, jakby owe nóżki miały mi zaraz uciec. W tym czasie Alfa na moment gdzieś zniknął i wrócił, akurat z moim ostatnim kęsem. Gdy zjadłam Basior zaprowadził mnie do jaski, w której mieliśmy poczekać na czyjeś przybycie. W tym czasie Alfa postanowił się czegoś o mnie dowiedzieć.
-Mamy teraz trochę czasu. Czy mogłabyś mi opowiedzieć swoją historię?- Zapytał Agnar, spokojnie się na mnie patrząc. Siedział na brzegu jaskini, a gdy przytaknęłam skinieniem głowy i dosiadłam się obok niego skierowałam swój wzrok na ośnieżony krajobraz na zewnątrz, przyglądając się płatkom śniegu tańczącym na wietrze. W mojej wyobraźni wyglądały one, jak bawiące się ze sobą szczenięta.
-Przyszłam na świat na terenach Watahy Cieni. Ojca i matki nigdy nie poznałam. W teorii mną i moją siostrą Fearn zajmował się nasz Ojczym, będący tamtejszą betą, jednak szczerze nas nienawidził i wcale tego nie ukrywał…- zaczęłam opisywać swoją historię. Położyłam uszy po sobie. Ni był to najprzyjemniejszy temat, ale Alfie powinno się ufać. Wzięłam głęboki wdech i najbardziej wypranym z emocji głosem kontynuowałam opowieść – jako młode bety powinnyśmy mieć odpowiednie szkolenie, a że okazało Siudo tego, iż wraz z siostrą posiadamy żywioł powietrza, nie było nawet mowy o ewentualnym jego przełożeniu. W moim poprzednim stadzie Żywioł powietrza był wyjątkowym błogosławieństwem, gdyż władały nim nieliczne wilki. Tak więc, gdy skończyłyśmy 6 miesięcy, nasze szkolenie się rozpoczęło. Oprócz nauk i prób fizycznych, musiałyśmy również pościć i pokutować wraz z starszymi, aby nasi bogowie uczynili nasze duchy wolnymi. W między czasie nasz ojczym usiłował utrudniać nam życie na różne sposoby, aż pewnego dnia… - przerwałam zamknęłam oczy, które zaczęły się szklić od zbierających się w nich łez, które ostatecznie nie spłynęły po moich policzkach. Przełknęłam ślinę i dokończyłam zdanie - … pewnego dnia postanowił otruć Fearn. Od tamtego momentu noszę to imię, którym się przedstawiłam. Wcześniej nazywałam się po prostu Úr – powiedziałam i spojrzałam na Agnara, który patrzył na mnie współczująco. Milczał i nawet dobrze, bo nie wiem czy potem dokończyłabym historię. Wróciłam do wpatrywania się w padający poza jaskinią śnieg. – Jemu się upiekło, z kolei aby pozbyć się również i mnie. W tym celu to właśnie ja zostałam oskarżona o Morderstwo. Na szczęście Mój mentor mnie ostrzegł i pomógł mi przygotować się do ucieczki. Nie było sensu się bowiem tłumaczyć, sprawa była z góry przegrana. Od tamtej pory włóczyłam się po świecie, aż trafiłam tutaj. – zakończyłam i położyłam się. Mimo drzemki która obdarowali mnie bogowie tych terenów, byłam dalej zmęczona i nadal wszystko mnie bolało. Nie spałam jednak. Bacznie obserwowałam wszystko, co miała w zasięgu wzroku.
Po pewnym czasie usłyszałam skrzypienie śniegu od kroków. Spojrzałam zaciekawiona na Alfę, ten uśmiechnął się delikatnie i wstał. Ja również wstałam. Już po kilku sekundach w wejściu do groty stała Rudawo-kremowa Wadera, o przyjaznym zielonym spojrzeniu. Na jej pysku gościł zachęcający uśmiech. Skinęłam głową na przywitanie z Agnarem, po czym Czarny basior się odezwał.
- Úrfearn poznaj Kirę, Kiro poznaj proszę Úrfearn. Pozwólcie również, że zostawię was same. Wzywają mnie obowiązki. – powiedział po czym nas zostawił. Stałyśmy przez chwilę się sobie przyglądając.
Powitajmy Úrfearn!
,,Co się robi, gdy życie dołuje? Mówi się trudno i leci się dalej.''
- Cyklondo - tworzenie tornada za pomocą specjalnej techniki walki wiatrem. W zależności od umiejętności potrzeb tornado to może mieć różne wielkości. Od 2/3 metrów do nawet 15 metrów. Tornado zawsze kieruje się tylko w linii prostej na odległość ok. 100 metrów i dopiero tam się rozprasza. Zatrzymać może go jedynie solidna przeszkoda, a mniejsze od siebie przedmioty/stworzenia podrzuca na wysokość około 10 metrów umożliwiając Úrfearn zaatakowanie w powietrzu, bądź ucieczkę. (Wzorowane postacią Yasuo)
- Ściana wiatru - bariera ochronna, nie przepuszczająca żadnych ataków z dystansu tj. strzałów, spadających kamieni, czy też zaklęć. Znika po ok. 2 minutach. Ma wymiary 4m x 2m i jest w kształcie fali, tworząc tym samym kształt „ ściany połączonej z dachem”. Aby ją pokonać należy nad zwyczajniej w świecie przez nią przejść. Lub obejść ją od boku. (wzorowane Yasuo)
- Poduszka powietrzna – po stworzeniu kuli splecionego powietrza jest w stanie zamortyzować każdy upadek. Służy również jako zamiennik telekinezy. Jest najlepiej opanowana umiejętnością wadery.
- Piosnka wiatru – umiejętność ta działa jak hipnoza, jednak bazuje na słuchu. Jest to możliwe za sprawą manipulacji głosu za pomocą ruchów powietrza. Efekt trwa od 30 minut do nawet 3 godzin. Obecnie Wrzosowa Olcha używa tego raczej do zmylenia wiewiórek, niż zaklinania wilków.
- Mega Krzyk – w wyniku odpowiedniego zawirowania powietrza, bez żadnego wysiłku i nadwyrężania gardła Úrfearn jest w stanie szepcząc dosłownie krzyczeć, tym samym mogąc aż odrzucić/odepchnąć przedmiot/istotę nawet kilka metrów do tyłu. Tymczasowo może również ogłuszyć przeciwnika.
- kocha śpiew
- ma słabość do błyskotek, jednakże, nie jest złodziejem i najpierw zapyta, czy może sobie coś przywłaszczyć
- interesuje się astrologią oraz minerałami
- potrafi pływać i dobrze nurkuje

