Pora roku:
Menu pionowe i populacja (na samym dole)
POPULACJA: 9
W tym NPC: 3
Wadery (♀): 5
Basiory (♂): 4
Szczenięta: 0
LICZBA ZMARŁYCH WILKÓW: 0
LICZBA PAR: 0
Następne postarzenie: 21-23.02.22
Menu poziome
poniedziałek, 25 października 2021
środa, 18 sierpnia 2021
Od Dusjera cd Vinysa ,,Ciemne Serce’’
poniedziałek, 2 sierpnia 2021
Od Vinysa cd. Dusiera "Ciemne serce"
Vinys był zdezorientowany i o było mało powiedziane. Potoki słów, tak mało znaczących i plączących się w jego głowie bez zrozumienia i konkretnego celu wlatywały przez lewe ucho i zatrzymywały się na siatce umysłu na chwileczkę, aby uciekać drugą stroną. Nie rozumiał ani jednego słowa wypowiadanego przez większego basiora i to go wewnętrznie przerażało. Nie był w stanie też kontrolować wyrazu swojego pyska zatrzymanego w wyrazie przerażenia i zmieszania spowodowanego nagłym i głośnym atakiem. Czuł jak powietrze niespokojnie porusza się wokół wielkiej postury i miał wielką ochotę cofnąć się o parę kroków dla swojego własnego bezpieczeństwa ,ale wilk dziwnie przyjaźnie zbliżał się o milimetry z każdą sekundą aż nie zaskoczył białego wilka nagłym nachyleniem się do jego nosa. Przerażony nie wiedział o co chodzi i chwilę próbował przypomnieć sobie zamglone słowa nieznajomego. W głowie obiło mu się jedynie pytanie o imię, zadane szybko oraz zmyte w niepamięć przez potok słów. Zdołał wycisnąć ze swojego zaciśniętego gardła, krótkie Vinys i od razu odczuł ulgę kiedy pysk basiora zniknął z pola jego węchu. Odetchnął ciężko w sobie i próbował wytrwale opanować swoje emocje. Jego pysk spoważniał po chwili jednak to zdawało się nie odstraszać tego ... Dusiera? Nadal był mocno zmieszany i zaskoczony tym spotkaniem. Ba! Niecodziennie napada na niego gadatliwy wilk szukający schronienia przy wodzie, czyż nie. Nawet podróżnicy i zagubione dusze jakie spotyka na nocnych patrolach teraz wydały się mu lepszym towarzystwem. Milczące, nieufne i jedynie posłusznie kroczące przy boku swojego małego przewodnika, który jak najszybciej chce się ich pozbyć ze swoich terenów, aby nie narobili kłopotów.
wtorek, 27 lipca 2021
Od Dusjera CD. Vinysa ,,Ciemne Serce''
- Kimże jesteś wędrowcze i czegóż to szukasz w tych stronach?
- Nie mam najmniejszego pojęcia – odparł szczerze. Widząc wyraz pyska swojego rozmówcy, postanowił sprostować: - Mówię prawdę, straciłem swoją pamięć i zdecydowanie nie wiem, co ja tu robię.
Basior spojrzał na wędrowca z pewnym wyrazem współczucia zmieszanym z niepewnością.
- A czy chociaż masz jakieś imię? – spytał go.
-Na imię mi Dusjer! – powiedział z dumą, iż w końcu może odpowiedzieć na jakieś pytanie. Uświadomił sobie jednak, że wciąż nie wie, kim jest jego rozmówca więc spytał:
-Jeśli można wiedzieć to, kim jesteś ty?
-Me imię Akos. Miło cię poznać Dusjer. – powiedział uprzejmie.
Przez chwilę trwali w milczeniu, po czym ciszę przerwał Dusjer:
- Czy nie należysz może do jakiegoś klanu? A jeśli tak to czy mógłbyś mnie zaprowadzić do swojego alfy? Wiem, że to dosyć dziwne, ale podejrzewam, iż nie dam rady przetrwać sam na terytorium obcego klanu. Po za tym było by to dość niemiłe.. – Akos chciał mu udzielić odpowiedzi, jednak Dusjer dopiero się rozgrzewał – O nie, ale nie mam pojęcia co by się nadawało. Mógłbym spróbować coś upolować albo wygrzebać jakiegoś skorupiaka z dna jeziora, ale czy to by się nadało? – Akos znów próbował coś powiedzieć, lecz gadatliwy wilk nawet tego nie zauważył – Wiem! Muszę dać coś ważnego, co by pokazało mój szacunek i chęć poświęcenia się klanowi. Dam kamień, który niosę ze sobą. Może to nie jest dużo, ale jest ładny, ma starannie zrobiony glif oraz wydaję mi się, że jest czymś cennym. Jak myślisz, czy alfa twojego stada przyjąłby ten kamień jako dar?
Ciemny wilk tylko spoglądał na niego przez moment, upewniając się, iż tym razem już skończył, po czym powiedział:
- Odpowiadając na twoje pytania, tak, należę do klanu. Tak mogę cię zabrać do alfy i jestem pewien, że ten kamień będzie wystarczającym darem. Pozwól, że najpierw dokończę – powiedział, widząc, iż Dusjer już chce coś powiedzieć – Jeśli zastanawiasz się skąd mam taką pewność to dlatego, iż Alfa tego klanu stoi przed tobą. Przyjmuję twój dar Dusjerze, jedyne czego jeszcze potrzebuję od ciebie to przysięga wierności.
Mimo tego, iż gadatliwego wilka na moment zamurowało, gdy dotarło do niego, ile razy przerwał alfie stada, jakoś jednak zdołał wypowiedzieć przysięgę wierności. Gdy już to zrobił, Akos powiedział:
-Cieszę się, iż mamy już to za sobą. Witaj w Klanie Wilczej Paszczy w takim razie. Czuj się jak u siebie. A teraz wybacz mi, lecz obowiązki wzywają. Mam nadzieję, iż jeszcze się kiedyś zobaczymy.
To powiedziawszy, odszedł, zostawiając Dusjera samego. Ten, długo się nie zastanawiał. Postanowił iż to świetna okazja by zacząć zwiedzać okolicę. Przez jakiś czas spacerował zapamiętując co, jak i gdzie, zapoznając się z terenem. Przechodził akurat obok jakiegoś pagórka, gdy nagle usłyszał jakiś rumor. Zdążył tylko spojrzeć w górę, nim wleciał w niego jakiś wilk.
-Hej! – zdążył tylko wykrzyknąć nim został przygnieciony przez w miarę małego basiora.
Przez moment Dusjer dochodził do siebie, jednak szybko dotarło do niego że coś mogło się stać temu drugiemu, szybko zwrócił więc on swoją uwagę na poszkodowanego i zapytał: - Czy wszystko w porządku? Żadnych poważnych obrażeń? Trzymasz się w całości?
Obcy wilk wstał i tylko przytaknął. Wyglądał jakby chciał dodać coś jeszcze, ale Dusjer mu na to nie pozwolił:
Obcy wilk wstał i tylko przytaknął. Wyglądał, jakby chciał dodać coś jeszcze, ale Dusjer mu na to nie pozwolił: -Oj wybacz to moja wina, nie miałem pojęcia, że ktoś będzie turlał się z tego pagórka. Chwila robisz tak często czy to był wypadek? Oh, prawie bym zapomniał, nie masz zielonego pojęcia, kim jestem! - powiedział entuzjastycznie – Na imię mi Dusjer! Bardzo miło cię poznać, białawo-szarawy oraz drobny nieznajomy! Nieznajomy, który pewnie ma imię… Mogę wiedzieć, jakie nosisz? Jestem pewien, iż jest ono odpowiednie dla ciebie, może dam radę je zgadnąć? Smastein! Nie, czekaj to nie to. Może Dverg? Dobra to chyba też nie to. Poddaję się, ale byłem chociaż blisko?
Siadł, czekając na odpowiedź i radosny uśmiech rozświetlił jego pyszczek. Tymczasem nieznany wilk patrzył na niego mocno skonfundowany. Cała ta sytuacja wyraźnie go zmieszała i sprawiła, że czuł się niezbyt komfortowo, jednak Dusjer zupełnie niczego nie zauważył, cały czas uważnie przyglądając się swojemu rozmówcy w oczekiwaniu na odpowiedź.
-Chwileczkę, może za mocno uderzyłeś się w głowę i nie możesz mówić? Słyszałem, że tak może się stać, a właśnie spadłeś z w miarę stromego pagórka… Wiem! Jeśli nie możesz mówić, mrugnij trzy razy! – Powiedział.
Zaczął wpatrywać się intensywnie w oczy obcego. Czas jakby nagle zwolnił dla drugiego wilka. Nieznajomy był jeszcze bardziej zmieszany niż wcześniej, wyraźnie nie mając pojęcia co ze sobą zrobić. Nim się spostrzegł, już zostały mu tylko dwa mrugnięcia. Zaraz potem już tylko jedno.
-V-vinys! - powiedział szybko, po czym dodał ciszej: - Imię m-moje…
-Hura, czyli jesteś cały! Miło cię poznać Vinysie – odparł podekscytowany Dusjer - Czyli nie byłem aż tak blisko… O, a co do bliskości, to jest tu może blisko jakaś jaskinia lub nora wolna? Nikt mi nic jeszcze nie powiedział i liczyłem, że w końcu na kogoś wpadnę, kto tu mieszka i się na tym zna… No i wpadłem na ciebie! Bo jesteś z tutejszego klanu prawda? Musisz być, przecież co innego, mógłbyś tu robić. O, może jesteś szpiegiem! – wykrzyknął nagle, odskakując, lekko wystraszywszy swym nagłym wybuchem Vinysa. Patrzył na niego wnikliwie przez moment, po czym się uspokoił – Nieee, nikt by nie wysłał takiej ciapy jako szpiega. Bez urazy oczywiście. O, jeśli znasz jakąś ładną wolną jaskinię, która wpada w oko, mógłbyś mi ją pokazać? Najlepiej by było, gdyby była blisko jakiegoś jeziorka czy czegoś w tym rodzaju… Wiem, że to brzmi dziwnie, ale w ten sposób czuję się bezpieczniej… Uwielbiam wszelkie miejsca z wodą! Są cudowne, a szczególnie świat pod nią. Znajdując się na dnie, patrząc na otaczający cię błękit, możesz podziwiać prawdziwe piękno życia. Znów mnie poniosło! To jak, pomożesz, mój nowy najlepszy przyjacielu?
-C-co? Ymm... – odparł mocno zmieszany wilk - Ja-ja-jaskinia? Jest... Jakaś przy, przy plaży... Chyba?
- To wspaniale! – krzyknął Dujser z entuzjazmem – A więc prowadź, ku nowej przygodzie! Będę szedł tuż za tobą i opowiem ci o wszystkich przydatnych zastosowaniach kamieni wapiennych w codziennym życiu. A jak nie lubisz takich tematów, to można porozmawiać o drzewach. Po drodze widziałem w okolicy bardzo ładne olchy, ale jestem prawie pewien, że sosny prezentowały się lepiej. Dodatkowo…
I tak o to dwójka nowych przyjaciół ruszyła przed siebie, jeden cicho we własnym świecie, drugi paplając w najlepsze.
środa, 21 lipca 2021
Od Vinysa "Szukając wiatru w polu" cz. 2
niedziela, 4 lipca 2021
Od Vinys'a ,,Szukając wiatru w polu'' cz. 1
Niby wszystkie ptaki śpią, a jednak znajdzie się parę takich, które z wielką ochotą będą upiększały swoim śpiewem nocne powietrze. Dudniące hukania sów czy skrzeki zagubionych jastrzębi w locie do gniazda to jedne z wielu przykładów nocnego życia. Nietoperze także nie stanowią wyjątków. Przepychają się z upartym wiatrem za każdym razem kiedy tylko słońce skryje swoje ostatnie promienie za horyzont, polując cierpliwie, ale szybko na owady. Świsty rozbawionej bryzy nie przestają się bawić w koronach drzew, a morza nie przestają szumieć, jednak wraz z tym zastojem w życiu dla wielu stworzeń to wszystko staje się głośniejsze, wyraźniejsze i piękniejsze. Najdrobniejsze kroki wydają się odbijać echem od tysięcy pni i nagłaśniać z każdą chwilą coraz bardziej. Jednak nie to wszystko zachwycało Vinysa w nocy najmocniej. Nie. To była nieodłączna część natury. Vinys podziwiał ten spokój od lat, podróżując głównie z gwiazdami nad głową, zwłaszcza przez ludzie siedziby. Najbardziej ten biały psowaty wilk uwielbiał własny oddech, który noc ponosiła w górę z cichym, delikatnym szumem. Wiedział że żyje, czuł że żyje, bo czasem nachodziły go co do tego wątpliwości. Nowy klan, wataha czy jakkolwiek by tego nie nazwał nie stałą się mu bliska sercu od razu. Wszakże nic nie dzieje się natychmiast. Drzewa potrzebują lat, aby być potężne, szczenięta miesięcy aby dorosnąć, a rany zakłute w sercu nie są inne. Ciężko było, więc ślepemu wilkowi dostosować się do nowych warunków, podczas kiedy minęły już lata odkąd należał do sfory i zgranej rodziny. Ciężko mu było także zapomnieć zdrady i boleści własnej przeszłości, która zacierała się mu gdzieś w umyśle wraz ze łzami i cierpieniem jakie przyszło mu znosić. Noc więc była dla niego lekkim ukojeniem. Nie bez powodu też obrał stanowisko nocnego stróża. Z łatwością nawigował zmysłami między pokrytym mrokiem lądem.
Zaczynając więc historię, nie tak odległą, ale zarazem niekoniecznie nową. Był to już czas kiedy Vinys należał do klanu, świeżo i nieudolnie ale należał. Noc była wyjątkowo chłodna jak na późną wiosnę, która ogarniała świat coraz większymi upałami. Vinys nie był pewien jak wykonywać swoje obowiązki. Nieco zaspany i osowiały stał na brzegu piaszczystej plaży i wsłuchiwał się w szmery fal. Pozorny spokój i ulga zalewały jego ciało, jednak umysł spaczony latami podróży czuwał nieustannie. Uszy co chwilę przesuwały się i drgały spuszczone wzdłuż karku nasłuchując czegokolwiek niepokojącego. Jednak noc zdawała się cichnąć z każdą sekundą, wraz z całym otoczeniem. Nie było niebezpieczeństwa i Vinys przypuszczał, że długo nie będzie. Bo kto chciałby plątać się po terenach małego klanu, niezdolnego zaoferować więcej niż odrobiny czułości i domu. Wyłącznie tyran gotów by był na próbę przejęcia władzy, a tyranów nie było słychać. Ciche westchnięcie wydarło się z jego pyska. Zaskakujące, jednak nieuniknione w swojej ciężkości . Vinys powoli uniósł się z piachu otrzepując się. Nieprzyjemne uczucie zgryzoty dokuczało mu już chwilę, a spacer nie pomagał. Drzewa zdawały się jakby łączyć z nim w jego milczeniu, gdyż nawet wiatr zatrzymał swoje swawole. Zapadła cisza. Przez chwilę marszu młody wilk nie zauważał jej w ogóle, jednak po czasie wydała mu się aż nader uporczywa i męcząca. Niepokojąca wręcz. Vinys zastrzygł uchem. Nic poza skrobaniem pod ziemią i dalekim trzepotem skrzydeł. Cisza wisiała w powietrzu niczym duszące opary, które powolnym tempem zatrzymują twoje serce przed kolejnymi uderzeniami. Biały basior przestraszył się lekko. Noc nigdy dotąd nie zdała mu się tak przerażająca. Wszakże towarzyszyła mu wiele lat i darzył ją wielką miłością. Dlatego więc teraz zdało mu się, że mógłby stracić jedyną przyjaciółkę w swojej samotności, która koiła odrobinę jego ból. Ten stan zwątpienia jednak szybko odrzucić gdyż pojawiło się zagrożenie. Obce futro otarło sie o jego bok, a miękki ogon przetarł jego pyszczek. Odskoczył na bok wyraźnie gotowy do ataku, pociągnął nosem i... zastygł. Intruz nie pachniał. Jedyne co dało się wyczuć to ruch wiatru wokół jego sylwetki. Dlatego też Vinys musiał zdać się na swoje moce, które powoli nakreśliły mu zagrożenie jako coś absurdalnie niemożliwego. Gdyż go nie było. Jednak w tym samym czasie wilk był pewien, że dotyk był prawdziwy i unikatowy. Znany a zarazem dalece zapomniany.
Dalsza część nocy pozostała spokojna. Nienaruszona do czasu kiedy słońce wstało i zamknęło jego oczy posyłając umysł ku wspomnieniom. I śniła mu się rodzina, poszerzając tęsknotę.
niedziela, 20 czerwca 2021
Od Vinysa Do Kogoś "Ciemne Serce''
- Oh! - czyjś głos rozbrzmiał wśród drzew.
- Czy to ważne kim jestem?- głos uszedł z jego pyska zanim zdążył pomyśleć co dokładnie chce powiedzieć. Jego pytanie jednak wyraźnie zbiło z tropu osobę, naprzeciw której stał. Chwila ciszy zapadła i trwała wieki. Godziny upływały w mikrokosmosie tego świata, liczone w uderzeniach serca i krwi płynącej przez żyły.
- Tak? - ton nie był zbyt pewny. Brzmiał jak pytanie rzucone w eter. Bez właściciela. Bez adresata i odbiorcy. Porzucone podczas nocy szczenię bez zalążka wiedzy o samym sobie.
- Me imię jest Vinys. - obcy wilk pachniał wieloma innymi, co tylko bardziej stroszyło jego sierść, a jednocześnie poruszało instynkty żądające bezpieczeństwa, które nie dane mu było przez lata. Nieufnie wyprostował łapy słysząc spokojny oddech obcego, tym samym unosząc się z pozycji, którą uznawał za bojową. Jego żołądek ponownie odezwał się głośno. Potrzeby wzywały, jednak użerająca obecność drugiej istoty utrudniała mu zaspokojenie jej. Dlatego ryzykując wiele, a jednocześnie pokazując dozę zaufania obrócił się plecami do przeciwnika powoli odchodząc. Niedaleko jednak zaszedł gdyż kroki podążyły za nim. Nie wiedział czy ciągnięte ciekawością czy wrogością. Jego mięśnie spinały się nieustannie a uczy słuchały. Przeciwnik był większy, dwa jeśli nie trzy razy. Jego atak mógłby być śmiertelny.
- Dlaczego za mną idziesz? - spytał się w końcu Vinys przystając wśród trawy delikatnie muskającej poduszki jego łap.
- Zaciekawiło mnie po prostu co tu robi nieznany mi wilk. - odpowiedź była dla niego zadowalająca. Wszakże był zagrożeniem. Nieznanym gościem na obcych terenach, prawdopodobnie należących do małego stada.
- Szuka domu i pożywienia. - Spławił obcego, a jednocześnie nie ukrywał się ze swoim celem. Przeżyć - mówiły mu instynkty, a samotność doskwierała mu coraz mocniej próbując wygryźć się przez skamieniałe serce. Cisza zapadła na dłuższą chwilę.
Nie wiedział co ma powiedzieć ani jak zagregować. Oferta dała mu do myślenia i zastanawiał się czy nie wrócić tam gdzie została mu podana. Mógł mieć w końcu wszystko o czym marzył. Dom, rodzinę, bezpieczeństwo. Jednak wątpliwości zalewały jego ciało. Uczucia kłóciły się w ciężkiej potyczce z instynktem. Wrócić, czy nie? Decyzja zapadła kiedy oddalił się o dwa dni. Coś pękło w jego stwardniałym umyśle zamkniętym na takie absurdy. Jego łapy zawróciły przechodząc z chodu w marsz. Z marszu w trucht. Z truchtu w bieg. Wiatr szumiał mu w uszach i wielokrotnie potykał się o kamienie i gałęzie. Czuł, że musi spróbować. Chciał tego całym swoim serduchem.
Dobiegł, jednak ślady dawno zatarł przelotny deszczyk, który pozostawił po sobie jedynie świeżość i las. Cisza gryzła jego uszy, gdyż była przywoływaczem wspomnień, których nie miał ochoty pamiętać. Jakby przez chwilę wszystko zamarło, aby dotrzeć do jego zmysłów ze zdwojoną siłą. Nie ciężko było mu złapać trop. Jeden, drugi, trzeci. Wilki! Powoli i cicho poruszał się w ich kierunku tym razem uważając już na swoje otoczenie, chociaż kamienie wielokrotnie próbowały odebrać mu godność i posłać na spotkanie z matką ziemią. W zębach kurczowo trzymał swój "dar", nie będąc nawet pewnym czy przedmiot jest tym czym jest. Jednak starannie wybierał go spośród tysięcy innych i musiał być idealny. W końcu dotarł na znany zapach i nieuważnie wpadł w jego właściciela...
-Zatem. Przedstaw swój dar i złóż nam przysięgę, a z przyjemnością powitamy cię wśród szeregów naszego klanu.- Vinys z ukrywaną radością przyjął te słowa. W końcu wypuścił z pyska średniej wielkości otoczaka, jeszcze wilgotnego z wody. Przysiągł lojalność zraz potem. Jednocześnie nie był w stanie stwierdzić jak czuł się alfa, dlatego od razu postanowił wytłumaczyć swoje intencje.
- Otoczak. Bardzo niezwykła rzecz. Ten jest całkowicie bez skaz. Niesamowite, że ten brutalny świat pełen defektów, potrafi stworzyć coś idealnego, pomimo że niepozornego.- przejechał pazurem po powłoce nie pozostawiając na nim śladu. - Nieskazitelny jak łza. Ciężki do znalezienia i wydobycia z dna rzeki, a jednocześnie taki nic nieznaczący. Prawie jak metafora życia.- westchnął lekko nachylając się i nosem przesuwając go bliżej łap alfy. - I może to niewiele, ale przetrwa znacznie więcej i dłużej niż ofiara z pożywienia czy rośliny, która zwiędnie oderwana od korzeni. Oprócz tego jedyne co mogę ci jeszcze oddać to ja sam...
Cisza zapadła. Vinys słyszał jak alfa oddycha chwilę niespokojnie jakby w zaskoczeniu i zastanowieniu. No tak. Któż spodziewałby się otoczaka w ramach ofiary. Czegoś tak nieznaczącego, a za razem trwałego i idealnego.
-Witaj więc wśród nas Vinysie... - nieco skonsternowany alfa podszedł bliżej. - i dziękuję za.. otoczaka.
- Otoczak to niezwykła część natury. Symbioza ziemi i wody, skutkująca idealnym tworem gotowym żyć dłużej niż my oboje razem wzięci. - szepnął chrapliwym głosem podnosząc się z ziemi i obracając głowę w kierunku wilczego oddechu. - Dziękuję alfo. Do zobaczenia wkrótce. -
-Czuj się jak u siebie.
Vinys wyszedł z jaskini. Powietrze zdawało się być wyjątkowo lekkie. Tak jak on. I pomimo, że jego lodowa powaga pozostawała na pysku wewnątrz szalał z radości, a i nawet mały uśmieszek wkradł się na jego pyszczek rozjaśniając go nieco. Postąpił krok do przodu i odetchnął. Miał nowy dom i gotów był go poznać. Ruszył przed siebie i uszedł już spory kawał bez problemów. Jednak bogowie zdawali się czasem lubić płatać mu figle i położyli na jego trasie kamień. Kamień, który podwinął jego łapę i niefortunnie stoczył się razem z nim w dół niewielkiego wzniesienia. Vinys przejechał po ziemi mały kawałek aby szybko wstać i się otrzepać. W całym tym zamieszaniu jednak nie usłyszał kroków, dopóki...
-Hej!- głos zjeżył sierść na jego karku, a on sam odwrócił się energicznie zaskoczony.
Powitajmy Vinys'a!
,,Życie jest ulotne i przeleci Ci przez palce niczym piach, jeśli go nie zatrzymasz. A co z nim zrobisz? Twoja sprawa.''
- Vinys wykazuje niezdrową tendencję do unoszenia się nad ziemią nawet do 5 metrów. Można by to nazwać lewitacją, chociaż w większości przypadków jest ona niekontrolowana i zaskakuje go w najmniej spodziewanych momentach (a nawet podczas snu).
- Vinys czasem nieco nieświadomie unosi przedmioty do góry. Nie są to jakieś niesamowite wysokości i często nie wychodzi mu kontrola tego, ale zdarzyło mu się unieść innego wilka.
- Jego mała postura oznacza niewiele siły, dlatego bogowie postanowili obdarzyć go nietypową bronią. Przy ataku wystarczy jeden jego skok na minimum 3 łapy aby wywołać mocną falę powietrza, ostrą lub odpychającą w zależności od intencji Vinysa. Jednym słowem, odetnie ci głowę lub pośle w krzaki.
- Przydatną dla niego mocą jest swoistego rodzaju echolokacja, pozwalająca mu na wyłapywanie drgań powietrza na duże odległości. Zważając na to że widzi uszami i węchem moc ta jest niezwykle dla niego poręczna i przydatna.
- Bardzo lubi ścigać się z ptakami. Nie ważne czy to kaczki, wróble czy niecierpiące go z jakiegoś powodu łabędzie.
- Czerpie przyjemność z towarzystwa innych wilków choć tego nie okazuje
- Lubi dawać bezużyteczne prezenty swoim bliskim tak po prostu, bez okazji. Chociaż zdarza się że nie są aż tak bezwartościowe. kiedyś przyniósł swojej mamie magiczny kamień, a innego razu nieświadomie skradł waderze serce dając jej rzadki kwiat (już wtedy był całkowicie ślepy)

