Pora roku:

Pora roku: Początek Zimy.
Jeśli śnieg utrzymuje się dłużej niż kilka dni, możemy zacząć mówić o początku zimy. Temperatura powietrza jest coraz niższa, należy uważać na poranne przymrozki. Cienka warstwa śniegu przyjemnie skrzypi na każdym kroku lecz aura nie zachęca do wyjścia – cały czas jest pochmurnie i pada, czy to deszcz czy to śnieg. Życie w lesie zamarło na czas zimy – jedynie kilka gatunków zwierząt, nie udających się w cieplejsze rejony, zostały wśród gołych drzew, żyjąc jak gdyby nigdy nic. Nawet niektóre niebezpieczne stworzenia, nawet te z Djevelskogu, ograniczyły swoją aktywność, co nie znaczy, że należy tracić czujność. Nie zaleca się wycieczki w wysokie góry, nawet skrzydlatym wilkom, ze względu na ryzyko zejścia lawiny i silne, północne fronty powietrza niosące masę zimnego powietrza.

Menu pionowe i populacja (na samym dole)

Informacje
Oficjalna data otwarcia: 08.03.2021

POPULACJA: 9
W tym NPC: 3

Wadery (♀): 5
Basiory (♂): 4
Szczenięta: 0

LICZBA ZMARŁYCH WILKÓW: 0
LICZBA PAR: 0

Następne postarzenie: 21-23.02.22
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scarlett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scarlett. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 stycznia 2022

Brak komentarzy

Od Akosa cd. Scarlett "Tajemnicza Wojna"

Patrzyłem z góry na czerwono–białą waderę. Nie ufałem jej, ale trzeba przyznać, że ma cięty język. Chodziła z gracją w niewielkiej, czystej sadzawce, cały czas obserwując moje ruchy. Była czujna oraz bardzo nieufna, cały czas analizując każdy mój oddech czy ruch. Przypomniała mi pewną wilczycę, która należy do mojego klanu. Lekko się uśmiechnąłem pod nosem. Miałem nadzieję, że umknie to czujnej uwadze wadery, która nadal była zanurzona po szyje w wodzie. 
– Czemu się śmiejesz? – zapytała, wpatrując się we mnie. Jej ogon delikatnie sunął tuż pod powierzchnią wody, o czym świadczyły subtelne ruchy jeziora. 
– Nie śmieje, a uśmiecham – sprostowałem. – Przypominasz mi kogoś… 
– Kogo? – zapytała, nieco zaciekawiona. 
– Może ją spotkasz… – odparłem tajemniczo. Spojrzałem na niebo. Niedługo nastanie dzień i warte przejmie moja siostra. Przymknąłem lekko oczy i skontaktowałem się z siostrą, szybko streszczając jej przebieg dzisiejszej nocy. Isobel jak zwykle wykorzystała moment na dogryzienie mi, używając moment, gdy zaatakowała mnie ta wilczyca i… 
Otworzyłem oczy, zrywając połączenie z Iso i natychmiast zauważyłem zniknięcie przybysza. 
Zakląłem pod nosem, po czym zacząłem poszukiwać jakichkolwiek śladów. Jest! Znalazłem zapach obcego wilka kilka metrów ode mnie. Trop prowadził mnie w stronę lasu i tam więc się udałem. Gęsty leśny busz nie pomagał mi w odnalezieniu nieznajomej, a jej wręcz przeciwnie – mogła ukryć się dosłownie wszędzie. Usłyszałem nagle jakiś szelest po swojej prawej. Położyłem uszy i przylęgłem do ziemi, skradając się do potencjalnego celu. Szelest powtórzył się, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że to dobry moment na atak. Rzuciłem się na krzak, lecz zamiast poszukiwanej wadery znalazłam dużego, szarego zająca, który szybko czmychnął pomiędzy moimi nogami. 
Usłyszałem znajomy chichot i już wiedziałem, że moja siostra będzie miała ze mnie ubaw przez najbliższe kilka dni. Burknąłem powitanie do Isobel, która nadal miała ze mnie ubaw. 
– Jakbym nie zobaczyła na własne oczy, to bym nie uwierzyła… – pisnęła Iso między atakami śmiechu. Zauważyłem nawet, że uroniła łezkę. 
– Miło, że poprawiłem ci humor na dzień dobry – odparłem nieco oschle. Byłem zły na siebie, że dałem się zrobić jak naiwny szczeniak, oraz na siostrę, która zamiast pomóc mi szukać tej czerwono–białej wadery, stała na środku lasu i głośno się śmiała, dając jej znać gdzie się znajdujemy. 
– Nawet nie wiesz jak bardzo… – Na szczęście atak śmiechu powoli mijał i przeszła do konkretów. – Ty weź dolną partie lasu, ja będę jej szukać z powietrza. 
Kiwnąłem głową. Jako że już nastał wschód słońca, teraz moja siostra posiadała zdolność do lewitacji, podczas gdy ja musiałem chodzić twardo po ziemi dopóki nie nastanie noc. Iso wzbiła się w powietrze a ja zacząłem węszyć za intruzem. Z jednej strony wydawało się, że mówi prawdę, iż nie jest szpiegiem, lecz nie mogłem jej zaufać. Muszę bronić swoje wilki… – pomyślałem, na nowo łapiąc jej woń. 
Wtedy stało się coś niespodziewanego… 



Scar? Podpalisz las, ujawnisz się czy znalazłaś dar dla Akosa? :3

czwartek, 30 grudnia 2021

Brak komentarzy

Od Scarlett cd. Akosa "Tajemnicza wojna"

Źle oceniłam sytuację, ale nie było już odwrotu. Mogłam jedynie uciekać. Kto by się spodziewał, że akurat wtedy pomyliłam drogi i skręciłam w ślepy zaułek. Nie byłam w stanie pokonać skalnej ściany. Czułam krew pulsującą w żyłach, kolejny raz gorąco zalało moje ciało.
- Co tutaj robisz? Dlaczego mnie zaatakowałeś?! - warknął basior, przybierając przy tym postawę do ataku. - Jesteś jego szpiegiem, czy zabójcą?
Zaczął zmniejszać dystans między nami, a ja przytuliłam ciało do skały, chcąc się choć trochę ochłodzić.
- Odezwij się albo cię zabiję! - krzyknął, pokazując kły.
Serce waliło mi w piersi, a w głowie niemiłosiernie huczało.
- Ja... Nie jestem niczyim szpiegiem - wydyszałam spuszczając łeb ku ziemi. - Kierowałam się na południe...
- To dlaczego mnie zaatakowałaś? - zapytał spokojniejszym głosem. - Co tutaj robisz, hę?
- Chodzę. Po prostu chodzę. Przemierzałam tę drogę setki razy, nie zagrażam nikomu. Zresztą do tej pory nikogo nie spotkałam. Żadnego wilka - sprostowałam. - Mogę po prostu odejść? - westchnęłam.
- Nie, nie ufam ci w żadnym stopniu. Z resztą nie wyglądasz najlepiej. Twoja skóra promieniuje dziwnym światłem. Wyglądasz, jakbyś miała za chwilę...
- Spłonąć - wydyszałam za niego. - Błagam, pozwól mi iść do wody.
Nie byłam w stanie już ustać o własnych siłach. Osunęłam się na ziemię, a głowę oparłam na rogach. W powietrzu unosił się zapach przypalonej skóry.
- Nie jestem pewien, czy dasz radę dotrzeć do najbliższej rzeki. 
- Dam, po prostu mnie puść - rzekłam błagalnym tonem.
Basior przez dłuższą chwilę stał i po prostu się we mnie wpatrywał. Bił się z myślami, nie byłam zaskoczona. Nie przypominałam posturą typowej wadery. Miałam długie łapy, dobrze umięśnione ciało i przerastałam o dobre kilkanaście centymetrów pozostałe samice. 
- Biegnij, jestem tuż za tobą.
Nie wstałam od razu. Powoli rozprostowałam łapy i wyplułam krew zalegającą w moim pysku. Otrzepałam się i popatrzyłam wymownie na rosłego samca.
- Nie będę uciekać - powiedziałam.
- I tak nie masz szans - prychnął.
Ominęłam go chwiejnym krokiem i zaczęłam biec ile sił w łapach. Rozgrzane ciało działało na najwyższych obrotach, głowa mi pękałam, ale wciąż byłam świadoma tego, co się dzieje. Byłam wystraszona, jak nigdy wcześniej. Nie tylko tym, że spotkałam innego wilka, ale również stanem własnego zdrowia. Tak nie powinno być. Nic nie zrobiłam. 
Nie wiem, ile czasu spędziłam w wodzie, ale basior bez chwili wytchnienia stał na brzegu i świdrował mnie spojrzeniem. Zaczęło świtać, gdy postanowiłam opuścić wodę. Teraz mogłam mu się bardziej przyjrzeć. Miał piękną, wielobarwną sierść oraz złote oczy. Nader spokojne, choć może tylko mi się wydawało. Poczułam się nieswojo.
- Masz zamiar mnie teraz więzić, czy może zabić - bardziej stwierdziłam, niż zapytałam.
- Jeszcze nie wiem. Jak myślisz, na którą z tych rzeczy bardziej zasługujesz?
- Na żadną - parsknęłam - za wtargnięcie masz prawo co najwyżej złoić mi skórę.



Akos?
Brak komentarzy

Powitajmy Scarlett!

,,Nie możesz wiecznie uciekać przed przeszłością, skoro jesteś jej konsekwencją''

WŁAŚCICIEL: Harbi#9894 | oldsalive@gmail.com |
IMIĘ: Scarlett
WIEK: 4 lata
OPIS FIZYCZNY: Scarlett posturą nie przypomina typowej wadery. Jest wysoka, umięśniona i trochę przerasowiona, jeśli można tak powiedzieć. Ma lekko skątowany grzbiet, szeroką i głęboką klatkę piersiową oraz niesamowicie długi, bezwłosy ogon, zakończony płomienną kitą. Krótką szyję pokrywa dłuższe futro w różnych odcieniach bieli i czerwieni. Jej oczy są mętne, bezbarwne. Niekiedy stają się żółte, lecz przez większość czasu można jedynie doszukiwać się prawdziwego koloru. Na kończynach prawie nie ma sierści, przez co doskonale widać połyskujące żyły i znamiona. Kolejną niepożądaną cechą są rogi odziedziczone po matce. Na lewym łokciu ma znamię, które jest niechcianą pamiątką po przodkach.
OSOBOWOŚĆ: Scar jest mieszanką wybuchową, łączącą w sobie wady wszystkich wcześniejszych pokoleń. To oczywiście nie znaczy, że ma same złe cechy. Po prostu przeważają one w jej usposobieniu, nawet jeśli nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. W jej głowie panuje chaos, z którym ciągle walczy i stara się go uciszyć. Jest rozgoryczoną i zagubioną waderą, nieustannie ucieka od błędów przeszłości popełnionych przez jej martwych krewnych. Z powodu prześladowań jest nieufna, co nie znaczy, że w razie niebezpieczeństwa schowa się w mysiej norze. Mimo młodego wieku jest gotowa do walki, potrafi postawić na swoim. Nie grzeszy głupotą, umie świadomie ocenić sytuację i nie wstydzi się porażek. W towarzystwie bacznie wszystkich obserwuje, mało się odzywa, ocenia sytuację, później wkracza do akcji. Jest w stanie zamienić się w duszę towarzystwa w jednej chwili. Zdarza jej się wykorzystywać inne wilki dla własnych celów, ale nie robi im krzywdy. Po prostu lubi się wysługiwać. Na ogół jest stonowana i miła, nie lubi chamstwa. Uważa, że wszystkie przytyki należy zostawić dla siebie, zwłaszcza jeśli inny wilk nie jest ci nic winien, nic ci nie zrobił. Nie jesteśmy sami na tym świecie. W głębi duszy jest lekką romantyczką, czego szczerze nienawidzi. Gardzi swoimi uczuciami i zachciankami, zbyt wiele przez nie wycierpiała, z resztą nie tylko ona. Mimo ognistego powołania kocha wodę, czuje się w niej bardzo bezpiecznie i często spędza w niej czas wolny.
ŻYWIOŁ: Ogień
MOCE:
Jest młoda, więc jej moce nie są nad wyraz imponujące. Potrafi rozniecić ogień i utrzymać płomienie przy życiu przez kilkanaście minut, tyle wystarczy aby spalić co nieco. Poza tym uczy się formować z ognia różne kształty, może w przyszłości uda jej się tchnąć w nie trochę życia?
PARTNER: Brak
ZAUROCZENIE: Brak
RODZINA: 
Scarlett należy do wielkiej, niegdyś dobrze rokującej i znanej rodziny wilków z południa. Założycielem rodu był Harbinger Ghost wraz z drugą partnerką - Ingreed. In umarła kilka dni po porodzie szczeniąt, jednak jej krew nie zginęła. Losy Harbingera nie są znane, prawdopodobnie wciąż żyje, przeklęty i w obłędzie. Mawia się, że jego postać zwiastuje przybycie śmierci.
Harbinger oraz Ingreed doczekali się trójki szczeniąt: Seele, Inveth, Hesher, z czego jedno przeżyło.
Seele "chwilę" przed śmiercią spłodził swój pierwszy miot, którego owocem była jedynaczka Indy. Wadera nie wiodła zbyt prostego życia, jednak na jej drodze pojawił się Nicolay, tajemniczy basior z ciekawą historią. Inną sprawą było to, że samiec był pełnym bratem zmarłej Ingreed, babki młodej Indy. Samica urodziła trójkę szczeniąt: waderę Interstellar oraz basiory Nicodem'a i Inverness'a. Droga Inverness'a niezbyt utkwiła rodzinie w pamięci. Wiadomo tylko, że wolał basiorów, a mimo to pewnej wiosny na świat przyszła jego córka Carmen. Wyróżniała się spośród pozostałych szczeniąt, z jej głowy wyrastały dwa rogi. Do tego miała śnieżnobiałe futro i piekielnie czerwone oczy. Od trzeciego roku życia żyła samotnie, parę lat później napotkała niewielkie stado, była zima. Postanowiła się do nich przyłączyć i tam poznała ojca Scarlett. Był ujmującym basiorem z hipnotyzującym, toksycznie zielonym spojrzeniem. Nigdy nikomu nie zdradziła jego imienia. Opuściła watahę kilka miesięcy po urodzeniu szczeniąt. Ponownie przeżyło tylko jedno z nich - nasza bohaterka Scarlett.
STANOWISKO: Wojowniczka
PATRON: Framtid
HISTORIA: Harbinger oraz Ingreed pochodzili z gorącego południa, a mimo to Scarlett urodziła się na mroźnej północy. Po rozpadzie rodzimej watahy wilki rozeszły się we wszystkich kierunkach świata. Z reguły nikt, kto ma trochę oleju w głowie, nie zapędza się w chłodne rejony, ale Carmen musiała uciekać. Musiała oddzielić się od przeszłości. Stara wyrocznia zdradziła jej klątwę, która ciążyła nad jej rodziną, ale powiedziała również, jak ją złamać. Przepis na sukces okazał się zbyt trudny do wykonania, zwłaszcza, że po drodze zaślepiła ją miłość. Nie potrafiła się oprzeć, wyparła wszystkie wartości, w które wierzyła, po prostu dała się porwać złej sile. Na początku nic nie wskazywało na to, że jest przeklęta, dopiero po czasie wszystko wyszło na jaw. Urodziła piątkę szczeniąt, każde było inne. Mieli skrzydła, rogi, jedno urodziło się z sześcioma łapami. Przeżyła biało-czerwona wadera z niewielkimi rogami. Była pogodnym szczeniakiem, rodzice często wołali na nią Scar lub Lottie. Ojcu zdarzało się powiedzieć In, a na pytające spojrzenie córki tylko kręcił głową i posyłał ciepły uśmiech. Jednak wszystko się kiedyś kończy, w wieku ośmiu miesięcy Scarlett opuściła rodzime tereny i wyruszyła z matką w dalszą podróż. Carmen w tamtym okresie nie wyglądała najlepiej. Dużo chorowała, wymiotowała czarnym śluzem, jakby smołą. Bywały dnie, kiedy zaczynała się po prostu gotować. Jej skóra zaczynała płonąć, a samica nie mogła nic z tym zrobić. Podczas jednego z napadów zdradziła Scarlett rodzinną tajemnicę. Następnego ranka już jej nie było, spłonęła żywcem. Scarlett oszalała. Zewnętrznie nic na to nie wskazywało, ale czuła, że nie jest z nią dobrze. Zaczęła aktywnie polować, walczyła z każdym napotkanym stworzeniem. Wpadła w szał z bezsilności i strachu. Dziennie pokonywała dziesiątki kilometrów, niekiedy poruszała się na dobrze znanych jej trasach, nie mogła spać, więc chodziła. W końcu organizm nie wytrzymał, pewnego dnia po prostu upadła i zamknęła oczy. We śnie odwiedziła ją wyrocznia i ułagodziła stres oraz ból. Scarlett powoli wracała do siebie. Przez lata była jedynym widzianym wilkiem na danych terenach, aż pewnego dnia spotkała Akosa.
CIEKAWOSTKI:
  • Boi się swoich mocy, więc stara się ograniczyć ich używanie.

MANA: 50 many.
POSIADANE MODLITWY: 
POSIADANE PRZEDMIOTY DO UŻYCIA: 
POSIADANE PRZEDMIOTY OFIARNE: –
INNE ZDJĘCIA: