Pora roku:

Pora roku: Początek Zimy.
Jeśli śnieg utrzymuje się dłużej niż kilka dni, możemy zacząć mówić o początku zimy. Temperatura powietrza jest coraz niższa, należy uważać na poranne przymrozki. Cienka warstwa śniegu przyjemnie skrzypi na każdym kroku lecz aura nie zachęca do wyjścia – cały czas jest pochmurnie i pada, czy to deszcz czy to śnieg. Życie w lesie zamarło na czas zimy – jedynie kilka gatunków zwierząt, nie udających się w cieplejsze rejony, zostały wśród gołych drzew, żyjąc jak gdyby nigdy nic. Nawet niektóre niebezpieczne stworzenia, nawet te z Djevelskogu, ograniczyły swoją aktywność, co nie znaczy, że należy tracić czujność. Nie zaleca się wycieczki w wysokie góry, nawet skrzydlatym wilkom, ze względu na ryzyko zejścia lawiny i silne, północne fronty powietrza niosące masę zimnego powietrza.

Menu pionowe i populacja (na samym dole)

Informacje
Oficjalna data otwarcia: 08.03.2021

POPULACJA: 9
W tym NPC: 3

Wadery (♀): 5
Basiory (♂): 4
Szczenięta: 0

LICZBA ZMARŁYCH WILKÓW: 0
LICZBA PAR: 0

Następne postarzenie: 21-23.02.22
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dusjer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dusjer. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 sierpnia 2021

Brak komentarzy

Od Dusjera cd Vinysa ,,Ciemne Serce’’

Dusjer stał nad wodą, podziwiając jej piękno. Właśnie opowiadał o jej pięknie Vinysowi, gdy ten brutalnie mu przerwał. Podczas całej jego wypowiedzi, Dusjer starał się go słuchać, jak najlepiej mógł, lecz nie mógł nic poradzić na to, że myśli uciekały mu w kierunku tego, jak udekoruje nowe mieszkanie i jak ono dokładnie wygląda w środku. Gdy Vinys w końcu skończył, ten tylko radośnie mu odparł:
-Po co rezygnować, to miejsce jest idealne. Nie masz co się tak zamartwiać, a jeśli chodzi o ciszę, to przecież ja zawsze jestem cichy! No, chyba że mam coś do powiedzenia, wtedy nie, ale wtedy muszę się odzywać, bo to ważne. – Odwrócił się i ruszył w kierunku jaskini. – Choć szybko, musimy zobaczyć, co jest w środku! Czeka nas przygoda!
Vinys tylko westchnął i po chwili ruszył za gadatliwym wilkiem w głąb nieznanej jaskini.

Gdy znaleźli się w środku, Dusjer zaczął podziwiać jaskinie. Jaskinia w środku wydawała się większa niż na zewnątrz. Nawierzchnie były z delikatnego, jasno-szarego kamienia. Na suficie tu i ówdzie było widać nacieki zrobione przez kapiącą wodę, a boki jaskini wypełniały półki skalne najróżniejszych rozmiarów. W jaskini można też było zauważyć dużo miękkiego, zielonego mchu. Najwięcej go było wokół źródełka, które znajdowało się w samym centrum lokalu. Dusjer nie czekając od razu wskoczył do wody i poinformował Vinysa, że na całe szczęście źródło jest słodkie. Chlapiąc się w wodzie, opowiadał właśnie swojemu przyjacielowi jak wiele ciekawych użyć, może mieć mech w dekoracji swojego mieszkanka, jednak przerwał, gdy zobaczył, że w rogu jest duży głaz, którego wcześniej nie zauważył. Podszedł do niego i zobaczył, że za nim jest akurat tyle miejsca, by się przecisnąć i trafić do nieznanych tuneli, zalanych w lekkim świetle święcącego mchu. Nim Vinys zdążył jakkolwiek zareagować, Dusjer już kroczył raźnie, podbiegając od ściany do ściany nieznanego tunelu, podskakując z radości i ekscytacji. Vinys tylko westchnął, jak zmęczony opiekun małego szczeniaka, po czym ruszył powoli za nim.
W środku tunel wydawał się mniejszy niż z zewnątrz. W powietrzu czuć było wilgoć oraz lekko zatęchłe powietrze. Dusjer, idąc korytarzem, zaczął mówić do Vinysa:
-Łał, pomyśl, co by się stało, gdyby nagle ziemia zaczęła się trząść a tunel walić. Ucieczka stąd byłaby prawie niemożliwa. Ale może byśmy spotkali krety! A może nawet wilki krety? Jak myślisz, skoro istnieją wilki, które żyją nad wodą, bo mają więź z wodą, no i są wilki, które żyją w górach, bo mają więź z powietrzem… To czy istnieją wilki żyjące pod ziemią, które mają z nią więź? – nim jego rozmówca mógł mu odpowiedzieć, ten już kontynuował swoją teorię. – No wiesz, bo jeśli mnie pamięć nie myli, to są wilki z ogonami ryb, prawda? Skrzydła za to mogą mieć te powietrzne, więc to na razie ma sens, tak? Czyli wychodzi na to, że wilki z żywiołem ziemi będą miały… dłuższe szpony do kopania? To by było zaba-
Przerwał mówić, gdy zobaczył miejsce, w którym się znalazł. Była to rozległa jaskinia, która była pełna niesamowitych kryształów najróżniejszych kształtów i rozmiarów. Pomieszczenie rozświetlały najróżniejsze świecące rośliny, które nadawały niezwykłego wyglądu temu miejscu. Podekscytowany Dusjer podbiegł do pierwszego kryształu obok niego. Był on niebieski i światło w nim się śmiesznie odbijało, tworząc na ziemi wokół najróżniejsze wzory. Podziwiał, jak wzory się zmieniały, gdy poruszał świecącym kwiatkiem, który wisiał nad kryształem. Następny kryształ był czerwonawy, lecz jego rdzeń był pomarańczowy i kiedy Dusjer dotknął go łapą, okazało się, że był on ciepły w dotyku. Zachęcony zaczął badać kolejne kryształy. Żółty był niezwykle śliski i trudny do utrzymania pysku, fioletowy wydawał niezwykłe odgłosy, gdy się uderzyło jednym o drugi, za to różowy od razu sprawiał, że chciało mu się śmiać. Im dalej odkrywał komnatę, tym lepiej się bawił. Jego uwagę przykuł tunel zrobiony z dużych, białych i płaskich kryształów, w których dało się przejrzeć. Zwierciadła w zabawny sposób przekształcały jego odbicie. Raz jego łapki wydawały się krótkie, gdy pysk był długaśny, za chwilę jednak wydawał się śmiesznie wysoki. Im dalej posuwał się w tunel zwierciadeł, tym dziwniejszy odbicia się robiły. W ostatnim ze zwierciadeł jego odbicie wyglądało jak on, ale miało różową sierść. Trochę zasmucony, ale zadowolony, odwrócił się, by spytać Vinysa, czy mu się podobało, ale zorientował się, że jego towarzysza nigdzie nie ma. Jak tak w sumie pomyśleć to, kiedy ostatni raz go widział? Chyba przed rozwidleniem, które doprowadziło go do kryształowej jaskini. Zaczął panikować, w obawie o to, iż coś mogło się stać jego przyjacielowi.
Co mogło się z nim dziać?



Vinys vinys doo, where are you?

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Brak komentarzy

Od Vinysa cd. Dusiera "Ciemne serce"

Vinys był zdezorientowany i o było mało powiedziane. Potoki słów, tak mało znaczących i plączących się w jego głowie bez zrozumienia i konkretnego celu wlatywały przez lewe ucho i zatrzymywały się na siatce umysłu na chwileczkę, aby uciekać drugą stroną. Nie rozumiał ani jednego słowa wypowiadanego przez większego basiora i to go wewnętrznie przerażało. Nie był w stanie też kontrolować wyrazu swojego pyska zatrzymanego w wyrazie przerażenia i zmieszania spowodowanego nagłym i głośnym atakiem. Czuł jak powietrze niespokojnie porusza się wokół wielkiej postury i miał wielką ochotę cofnąć się o parę kroków dla swojego własnego bezpieczeństwa ,ale wilk dziwnie przyjaźnie zbliżał się o milimetry z każdą sekundą aż nie zaskoczył białego wilka nagłym nachyleniem się do jego nosa. Przerażony nie wiedział o co chodzi i chwilę próbował przypomnieć sobie zamglone słowa nieznajomego. W głowie obiło mu się jedynie pytanie o imię, zadane szybko oraz zmyte w niepamięć przez potok słów. Zdołał wycisnąć ze swojego zaciśniętego gardła, krótkie Vinys i od razu odczuł ulgę kiedy pysk basiora zniknął z pola jego węchu. Odetchnął ciężko w sobie i próbował wytrwale opanować swoje emocje. Jego pysk spoważniał po chwili jednak to zdawało się nie odstraszać tego ... Dusiera? Nadal był mocno zmieszany i zaskoczony tym spotkaniem. Ba! Niecodziennie napada na niego gadatliwy wilk szukający schronienia przy wodzie, czyż nie. Nawet podróżnicy i zagubione dusze jakie spotyka na nocnych patrolach teraz wydały się mu lepszym towarzystwem. Milczące, nieufne i jedynie posłusznie kroczące przy boku swojego małego przewodnika, który jak najszybciej chce się ich pozbyć ze swoich terenów, aby nie narobili kłopotów.

- Hura, czyli jesteś cały! Miło cię poznać Vinysie. - wilk był podekscytowany, dla mniejszego aż za bardzo. Sprawiał ważnienie jakby zaraz miał zacząć trząść się z radości, a jego ogon robić za mały wiatrak lub o zgrozo wznieść go w powietrze. Vinys nie skupił się do końca na tym co nieznajomy mówił jednak wyłapał, że szuka schronienia. Otwierając pysk spodziewał się, że się zająka. Wszak w jego przypadku to słowa stanowiły przejście do duszy, gdyż oczy były puste i nic nieznaczące dla jego życia. Więc poprzez tą nieśmiałą odpowiedź został uwiązany z gadatliwym kundlem u ogona i coś czuł, że podróż na swoją ulubioną plaże wcale nie będzie przyjemna i kwestionował wybór tamtego miejsca do pokazania swojemu tymczasowemu towarzyszowi. Zaburzanie spokoju miejsca swojego wypoczynku i relaksu wydawało mu się teraz koszmarem, jednak nie był w stanie wtrącić słowa w wywód o drzewach i drzewkach, który przyprawiał go do deja vu, ponieważ zdawało mu się że już go gdzieś kiedyś słyszał, ale z dziecięcych ust. Droga dłużyła mu się i nawet ciche pomrukiwania ptaków nie pocieszały go w tej męczarni. Normalnie słuchał by ich śpiewu i rozkoszował się tym jednym wolnym dniem w swojej pracy, a tu proszę. Niespodzianka! Będzie na swojej plaży, ale nie sam i nie dla relaksu. Prowadząc Dusiera przez las korzystał ze swoich ścieżek, często nie udeptanych i przystosowanych pod jego nędzną, prawie że szczenięcą posturę. Więc często z satysfakcją słuchał jak potok słów ustaje na chwilę zatkany uderzającymi wilka po pysku gałęziami, podczas gdy Vinys z łatwością przebiegał pomiędzy przeszkodami. Uśmiech zamajaczył na jego pysku kiedy doszli już niedaleko, jednak szybko odpłynął kiedy niezrażony Dusier stanął obok niego i otworzył pysk.
- To już tutaj? Jesteśmy niedaleko prawda? Wydaje mi się, że już słychać morze i... - wilk wziął głęboki wdech co także uczynił Vinys, tylko że mniejszy aby wraz z bryzą nabrać cierpliwości i spokoju. - Nawet już czuć morze! Chodźmy szybciej! Już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że ta jaskinia będzie ładna. BO to jaskinia nie? Na pewno. Nora też nie byłaby zła, ale chyba wolałbym mieszkać w jaskini. - i w tym momencie starszy z wilków znowu przestał słuchać wywodu o różnicach, jakie są między jednym mieszkaniem, a drugim. Wiedział te rzeczy, jednak to nie przeszkadzało większemu w prowadzeniu swojego wykładu gdyż, Vinys nie zakomunikował mu tego faktu.
Wkroczyli na miękki piach parę minut później i mogli zaciągnąć się zapachem całą piersią, co Vinys uczynił z wielką przyjemnością. Dusier jednak dalej paplał, tym razem coś o wodzie.
-Możesz zamknąć się na chwilę?- mniejszy basior warknął na niego nieprzyjaźnie i kłapnął pyskiem, co nie zdało się za bardzo robić na drugim wrażenia jednak na sekundę wszystko umilkło. Vinys skorzystał z tego czasu. - Idziemy tam.- mruknął kierując się w stronę wyrastających w odległości klifów i wzniesień niedaleko wybrzeża. - I shush na chwilę. - ostrzegł młodszego. - Teraz JA mówię! - stanowczo zaprotestował przed następnymi wywodami. - Mieszkając przy plaży musisz liczyć się z... Niespodziankami. Mewy, inne morskie stwory czasem szaleją nocami. Zjawia się tu dużo wilków, które żądają CISZY. Woda jest słona, a sztormy niekiedy zalewają piaski i wdzierają się do jaskiń. - mruknął. - więc jak nie czujesz się komfortowo ze spaniem wysoko zrezygnuj teraz. - powiedział wchodząc do jednej ze średnich jaskiń wyrytych przez czas i wodę w zboczach. Miała parę półek i ściekających z sufitu kropli, a w centrum niewielkie, pewnego rodzaju źródełko. Vinys właściwie wszedł tu z partyzanta, gdyż nigdy nie chciał tui mieszkać, więc nawet nie zwiedzał.
-Więc? Są jeszcze jaskinie niedaleko bagien. - dodał zanim zaatakował go kolejny potok słów, a jego własne zdały się rozpłynąć w umyśle Dusiera, niezauważone lub zignorowane. 
 

Dusier?

wtorek, 27 lipca 2021

Brak komentarzy

Od Dusjera CD. Vinysa ,,Ciemne Serce''

Zmęczony Dusjer usiadł pod cienistym schronieniem, jakie zapewniało mu drzewo swą koroną, by choć na moment odpocząć od trudu wędrówki. Już od zdecydowanie dłuższego czasu, błądził po nieznanym terenie. Od momentu, w którym ocknął się w jaskini, minęło już ponad pół dnia. W tym zdecydowanie nie ułatwiał mu wędrówki. Jednak wydawało mu się, iż ten niebieski kamień, jedyna rzecz, która wydająca się jego związkiem z przeszłością, będzie mu jeszcze potrzebny. Do tej pory natknął się tylko na wiewiórkę oraz kilka zajęcy. Okolica wydawała się spokojna oraz niezwykle urokliwa. Zamknął oczy i zaczął się wsłuchiwać w spokojne odgłosy lasu, by zebrać myśli. Nie wiedział, gdzie obecnie się znajduję, a nawet gdyby wiedział to, czy był pewny, że ma dokąd wracać? Miał nawet lepsze pytanie: czy ma do kogo wracać? Nie znał jednak na nie odpowiedzi. Oparł głowę o drzewo, pod którym się zatrzymał i uciszył myśli. Wiedział, że to mu w tej chwili nie pomoże, a jego głównym celem w tej chwili było znalezienie kogoś, kto by mógł odpowiedzieć na jego pytania. Zorientował się nagle, że najbliższe ptaki zaprzestały swych śpiewów. W tym momencie spostrzegł stojącego, kilka metrów od niego, basiora. Wydawał się dość potężny oraz miał on bardzo pewny chód. Jego ciemne futro, połyskiwało kontrastowo w promieniach słońca, nadając mu niesamowity wygląd. Nim Dusjer zdążył zareagować, ten zadał pytanie:
- Kimże jesteś wędrowcze i czegóż to szukasz w tych stronach?
- Nie mam najmniejszego pojęcia – odparł szczerze. Widząc wyraz pyska swojego rozmówcy, postanowił sprostować: - Mówię prawdę, straciłem swoją pamięć i zdecydowanie nie wiem, co ja tu robię.
Basior spojrzał na wędrowca z pewnym wyrazem współczucia zmieszanym z niepewnością.
- A czy chociaż masz jakieś imię? – spytał go.
-Na imię mi Dusjer! – powiedział z dumą, iż w końcu może odpowiedzieć na jakieś pytanie. Uświadomił sobie jednak, że wciąż nie wie, kim jest jego rozmówca więc spytał:
-Jeśli można wiedzieć to, kim jesteś ty?
-Me imię Akos. Miło cię poznać Dusjer. – powiedział uprzejmie.
Przez chwilę trwali w milczeniu, po czym ciszę przerwał Dusjer:
- Czy nie należysz może do jakiegoś klanu? A jeśli tak to czy mógłbyś mnie zaprowadzić do swojego alfy? Wiem, że to dosyć dziwne, ale podejrzewam, iż nie dam rady przetrwać sam na terytorium obcego klanu. Po za tym było by to dość niemiłe.. – Akos chciał mu udzielić odpowiedzi, jednak Dusjer dopiero się rozgrzewał – O nie, ale nie mam pojęcia co by się nadawało. Mógłbym spróbować coś upolować albo wygrzebać jakiegoś skorupiaka z dna jeziora, ale czy to by się nadało? – Akos znów próbował coś powiedzieć, lecz gadatliwy wilk nawet tego nie zauważył – Wiem! Muszę dać coś ważnego, co by pokazało mój szacunek i chęć poświęcenia się klanowi. Dam kamień, który niosę ze sobą. Może to nie jest dużo, ale jest ładny, ma starannie zrobiony glif oraz wydaję mi się, że jest czymś cennym. Jak myślisz, czy alfa twojego stada przyjąłby ten kamień jako dar?
Ciemny wilk tylko spoglądał na niego przez moment, upewniając się, iż tym razem już skończył, po czym powiedział:
- Odpowiadając na twoje pytania, tak, należę do klanu. Tak mogę cię zabrać do alfy i jestem pewien, że ten kamień będzie wystarczającym darem. Pozwól, że najpierw dokończę – powiedział, widząc, iż Dusjer już chce coś powiedzieć – Jeśli zastanawiasz się skąd mam taką pewność to dlatego, iż Alfa tego klanu stoi przed tobą. Przyjmuję twój dar Dusjerze, jedyne czego jeszcze potrzebuję od ciebie to przysięga wierności.
Mimo tego, iż gadatliwego wilka na moment zamurowało, gdy dotarło do niego, ile razy przerwał alfie stada, jakoś jednak zdołał wypowiedzieć przysięgę wierności. Gdy już to zrobił, Akos powiedział:
-Cieszę się, iż mamy już to za sobą. Witaj w Klanie Wilczej Paszczy w takim razie. Czuj się jak u siebie. A teraz wybacz mi, lecz obowiązki wzywają. Mam nadzieję, iż jeszcze się kiedyś zobaczymy.
To powiedziawszy, odszedł, zostawiając Dusjera samego. Ten, długo się nie zastanawiał. Postanowił iż to świetna okazja by zacząć zwiedzać okolicę. Przez jakiś czas spacerował zapamiętując co, jak i gdzie, zapoznając się z terenem. Przechodził akurat obok jakiegoś pagórka, gdy nagle usłyszał jakiś rumor. Zdążył tylko spojrzeć w górę, nim wleciał w niego jakiś wilk.
-Hej! – zdążył tylko wykrzyknąć nim został przygnieciony przez w miarę małego basiora.
Przez moment Dusjer dochodził do siebie, jednak szybko dotarło do niego że coś mogło się stać temu drugiemu, szybko zwrócił więc on swoją uwagę na poszkodowanego i zapytał: - Czy wszystko w porządku? Żadnych poważnych obrażeń? Trzymasz się w całości?
Obcy wilk wstał i tylko przytaknął. Wyglądał jakby chciał dodać coś jeszcze, ale Dusjer mu na to nie pozwolił:
Obcy wilk wstał i tylko przytaknął. Wyglądał, jakby chciał dodać coś jeszcze, ale Dusjer mu na to nie pozwolił: -Oj wybacz to moja wina, nie miałem pojęcia, że ktoś będzie turlał się z tego pagórka. Chwila robisz tak często czy to był wypadek? Oh, prawie bym zapomniał, nie masz zielonego pojęcia, kim jestem! - powiedział entuzjastycznie – Na imię mi Dusjer! Bardzo miło cię poznać, białawo-szarawy oraz drobny nieznajomy! Nieznajomy, który pewnie ma imię… Mogę wiedzieć, jakie nosisz? Jestem pewien, iż jest ono odpowiednie dla ciebie, może dam radę je zgadnąć? Smastein! Nie, czekaj to nie to. Może Dverg? Dobra to chyba też nie to. Poddaję się, ale byłem chociaż blisko?
Siadł, czekając na odpowiedź i radosny uśmiech rozświetlił jego pyszczek. Tymczasem nieznany wilk patrzył na niego mocno skonfundowany. Cała ta sytuacja wyraźnie go zmieszała i sprawiła, że czuł się niezbyt komfortowo, jednak Dusjer zupełnie niczego nie zauważył, cały czas uważnie przyglądając się swojemu rozmówcy w oczekiwaniu na odpowiedź.
-Chwileczkę, może za mocno uderzyłeś się w głowę i nie możesz mówić? Słyszałem, że tak może się stać, a właśnie spadłeś z w miarę stromego pagórka… Wiem! Jeśli nie możesz mówić, mrugnij trzy razy! – Powiedział.
Zaczął wpatrywać się intensywnie w oczy obcego. Czas jakby nagle zwolnił dla drugiego wilka. Nieznajomy był jeszcze bardziej zmieszany niż wcześniej, wyraźnie nie mając pojęcia co ze sobą zrobić. Nim się spostrzegł, już zostały mu tylko dwa mrugnięcia. Zaraz potem już tylko jedno.
-V-vinys! - powiedział szybko, po czym dodał ciszej: - Imię m-moje…
-Hura, czyli jesteś cały! Miło cię poznać Vinysie – odparł podekscytowany Dusjer - Czyli nie byłem aż tak blisko… O, a co do bliskości, to jest tu może blisko jakaś jaskinia lub nora wolna? Nikt mi nic jeszcze nie powiedział i liczyłem, że w końcu na kogoś wpadnę, kto tu mieszka i się na tym zna… No i wpadłem na ciebie! Bo jesteś z tutejszego klanu prawda? Musisz być, przecież co innego, mógłbyś tu robić. O, może jesteś szpiegiem! – wykrzyknął nagle, odskakując, lekko wystraszywszy swym nagłym wybuchem Vinysa. Patrzył na niego wnikliwie przez moment, po czym się uspokoił – Nieee, nikt by nie wysłał takiej ciapy jako szpiega. Bez urazy oczywiście. O, jeśli znasz jakąś ładną wolną jaskinię, która wpada w oko, mógłbyś mi ją pokazać? Najlepiej by było, gdyby była blisko jakiegoś jeziorka czy czegoś w tym rodzaju… Wiem, że to brzmi dziwnie, ale w ten sposób czuję się bezpieczniej… Uwielbiam wszelkie miejsca z wodą! Są cudowne, a szczególnie świat pod nią. Znajdując się na dnie, patrząc na otaczający cię błękit, możesz podziwiać prawdziwe piękno życia. Znów mnie poniosło! To jak, pomożesz, mój nowy najlepszy przyjacielu?
-C-co? Ymm... – odparł mocno zmieszany wilk - Ja-ja-jaskinia? Jest... Jakaś przy, przy plaży... Chyba?
- To wspaniale! – krzyknął Dujser z entuzjazmem – A więc prowadź, ku nowej przygodzie! Będę szedł tuż za tobą i opowiem ci o wszystkich przydatnych zastosowaniach kamieni wapiennych w codziennym życiu. A jak nie lubisz takich tematów, to można porozmawiać o drzewach. Po drodze widziałem w okolicy bardzo ładne olchy, ale jestem prawie pewien, że sosny prezentowały się lepiej. Dodatkowo…
I tak o to dwójka nowych przyjaciół ruszyła przed siebie, jeden cicho we własnym świecie, drugi paplając w najlepsze.
Brak komentarzy

Powitajmy Dusjer'a!

 

Autorskie

,,Życie jest warte śmiechu, więc się śmieje.''

WŁAŚCICIEL: Dusiek#0666 | tojadusiek@gmail.com
IMIĘ: Dusjer
WIEK: 3 lata
OPIS FIZYCZNY: Dusjer jest dosyć zwyczajnym wilkiem jeśli chodzi o wygląd, dobrze wtapia się w tłum. Nie jest on jakoś specjalnie muskularny, lecz nie czyni go to także słabym. Jego sierść jest w różnych odcieniach szarości, lecz w niektórych miejscach jest zabarwiona w różne odcienie błękitu. Można go rozpoznać po jasno niebieskim pasemku na ogonie oraz lekko zabarwionych łapach w tym samym kolorze. Jego oczy są koloru letniego nieba w bezchmurny poranek z małą zieloną plamką w lewym oku.
OSOBOWOŚĆ: Dusjer cechuje się niezwykle optymistycznym podejściem do życia, uśmiech rzadko kiedy znika na stałe z jego pyska. Bardzo łatwo wybacza innym, często służy pomocną łapą i miłym słowem. Ma problemy z naruszaniem przestrzeni osobistej, bardziej spokojnych i zdystansowanych wilków. Bardzo ciężko go zezłościć, jednak zezłoszczony potrafi być stanowczy oraz czasem przerażający. Zawsze stara się bronić słabszych oraz zranionych. Jest on gapowaty oraz czasami dziecinny, lubi niekiedy płatać drobne psikusy innym wilkom, jednak zawsze stara się by nie przekroczyć granicy i nie sprawić komuś krzywdy. Bywa naiwny, jednak zdecydowanie nie należy myśleć iż jest to objawem głupoty. Jego największą zaletą jest współczucie, którym dzieli każdą istotę która go potrzebuje.
ŻYWIOŁ: Woda
MOCE:
  • Poprzez zbiorniki wodne Dusjer może zanurzyć się w jednym a wynurzyć się w drugim. Musi jednak upuścić chociaż kroplę swej krwi do sadzawki by móc użyć tej mocy. Duże odległości wymagają jednak daru dla Egira.
  • Potrafi kontrolować wodę, może nią swobodnie poruszać na różne strony a nawet unosić w powietrzu. Ta umiejętność jednak jest wyczerpująca jeśli używana zbyt długo lub na zbyt dużej ilości wody.
  • Dusjer doskonale odnajduję się w wodzie, może bez problemu pod nią oddychać, jednakże ma problemy z zrozumieniem mieszkańców podwodnego świata. Z trudem potrafi im przekazać podstawowe komunikaty.
  • Ta moc jest jedną z największych zalet basiora. Poprzez kontakt z wodą, rany Dusjera zaczynają się szybciej niż normalnie zasklepiać. Dzięki temu, dopóki w pobliżu jest woda, żadne wypadki są mu niegroźne. Jednakże moc ta nie pozwala na regeneracje straconych kończyn oraz nie działa na trucizny, zapewne ma także granicę jak poważne obrażenia może uleczyć.
PARTNER: Brak
ZAUROCZENIE: Na ten moment jego serce należy jedynie do szczeniaków którymi się opiekuje.
RODZINA: Brak
STANOWISKO: Opiekun szczeniąt
PATRON: Egir
HISTORIA: Pewnego dnia, Dusjer obudził się na kamienistym żwirze w jaskini, obok małego jeziorka skalnego. Na jego futrze było sporo krwi, jednakże nie był on w żaden sposób zraniony. Jedyne co było z nim mały niebieski kamień z symbolem wody wyrytym w nim. Próbował sobie przypomnieć jak tu się znalazł i zorientował się, przerażony, iż nie może sobie nic z tego przypomnieć. Zdenerwowany zaczął przeglądać swą pamięć i zorientował się że nie umie sobie przypomnieć żadnego wydarzenia, miejsc czy nawet pysków innych wilków. Pamiętał wciąż rzeczy takie jak polowanie czy swoje talenty, ale wszystkie szczegóły dotyczące jego przeszłości były dla niego niedostępne. Po dłuższej chwili doszedł do siebie i zaczął szukać wyjścia z jaskini. Gdy w końcu wyszedł z jaskini, stał na terenie którego wcześniej na oczy nie widział. Przez jakiś czas błąkał się po okolicy, zwiedzając jednakże nie minęło dużo czasu nim natknął się na tajemniczego czarnego wilka, emanującego swego rodzaju siłą oraz pewnością siebie, który złożył mu propozycję nie do odrzucenia. Właśnie w ten sposób Dusjer dołączył do klanu w którym znajduję się dziś.
CIEKAWOSTKI:
  • Jest z natury zbieraczem , zbiera wszystko co tylko uzna za ciekawe i przechowuje w swoim miejscu, lecz oczywiście nie kradnie, przynajmniej nie świadomie.
  • Nie przyzna się do tego, lecz nie znosi dużych wysokości
  • Boi się czerwonych motyli.
  • Lubi w wolnym czasie wybierać się na wędrówki w najróżniejsze miejsca.

MANA: 50 many.
INNE ZDJĘCIA: