Pora roku:

Pora roku: Początek Zimy.
Jeśli śnieg utrzymuje się dłużej niż kilka dni, możemy zacząć mówić o początku zimy. Temperatura powietrza jest coraz niższa, należy uważać na poranne przymrozki. Cienka warstwa śniegu przyjemnie skrzypi na każdym kroku lecz aura nie zachęca do wyjścia – cały czas jest pochmurnie i pada, czy to deszcz czy to śnieg. Życie w lesie zamarło na czas zimy – jedynie kilka gatunków zwierząt, nie udających się w cieplejsze rejony, zostały wśród gołych drzew, żyjąc jak gdyby nigdy nic. Nawet niektóre niebezpieczne stworzenia, nawet te z Djevelskogu, ograniczyły swoją aktywność, co nie znaczy, że należy tracić czujność. Nie zaleca się wycieczki w wysokie góry, nawet skrzydlatym wilkom, ze względu na ryzyko zejścia lawiny i silne, północne fronty powietrza niosące masę zimnego powietrza.

Menu pionowe i populacja (na samym dole)

Informacje
Oficjalna data otwarcia: 08.03.2021

POPULACJA: 9
W tym NPC: 3

Wadery (♀): 5
Basiory (♂): 4
Szczenięta: 0

LICZBA ZMARŁYCH WILKÓW: 0
LICZBA PAR: 0

Następne postarzenie: 21-23.02.22
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą event. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą event. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lutego 2022

1 komentarz

Kjærlighetens Fest - Loteria Walentynkowa!

Na górze róże,
na dole fiołki,
my się kochamy
jak dwa aniołki...

Chyba każdy z Nas kojarzy ten wierszyk lub jego przekręconą wersję... Oraz każdy zna święto obchodzone 14 lutego  Dzień Epilepsji, Dzień Szaleńca, Dzień osób chorych na serce, no i ponad czasowe Walentynki... Sama jestem szczęściarą obchodzącą to święto, lecz moja druga połówka jest ode mnie oddalona o ponad 630 kilometrów... Mimo to życzę Wam dużo miłości oraz odnalezienia tej jedynej osoby, która pokocha Was do szaleństwa ❤️

•❅────✧❅✦❅✧────❅•

Zapraszam również do Walentynkowej Loterii w naszym Klanie!
Oto zasady:

~ Aby wziąć udział w Loterii, należy napisać opowiadanie z uwzględnieniem znalezienia róży, niezależnie jakiego koloru. Nie trzeba pisać nowego opowiadania, specjalnie z tej okazji, można zamieścić ten element w prowadzonym przez Was wątku. ~
~ W zależności od ilości znalezionych róż tyle otrzymacie biletów. ~
~ Na jedno opowiadanie przypada znalezienie jednej róży, nie całego bukietu!
~ Event trwa od dzisiaj, czyli 14 lutego, do 4 kwietnia! Także macie sporo czasu, aby coś stworzyć :) ~

•❅────✧❅✦❅✧────❅•

Dodatkowo mamy jednego Questa!
Za złożenie ofiary bogini Skjonnhet otrzyma się dwa razy więcej many za napisanie opowiadania oraz coś na Discordowy profil naszego serwera :)
Warunki:
~ Opowiadanie mus mieć ponad 500 słów. ~
~ Opowiadanie musi zawierać opis odnalezienia ofiary (oraz walka ze Strażnikiem - stworzeniem chroniącym ofiarę), przebieg rytuału, spotkanie z boginią oraz otrzymanie daru. ~
~ Dodatkowy bonus: można zapytać boginię czy odnalezienie swoją drugą połówkę, czy ktoś odwzajemnia naszą miłość itp. ~
Ofiary do wyboru: 
Sznur Różowych Pereł z Południowego Wybrzeża (Strażnik: Trzy Kelpie), ~
Ogromny Rubin znajdujący się w Starej Kopalni (Strażnik: Stary Krasnolud), ~
 Piękna Lillia z Zakazanego Lasu Djevelskog (Strażnik: Niohoggr) ~
~ Lodowe Serce (Strażnik: Tu możecie sobie wybrać, ewentualnie nie tworzyć bossa) ~

To tyle. Dużo miłości moje Wilczki!
~ ΛNTILIΛ
PS: Arta robiłam ja, na podstawie bazy. Kliknij w Małego Akosa, aby zobaczyć stronę z bazą.

środa, 2 lutego 2022

Brak komentarzy

Koniec eventu Yule!

Mamy już luty, a co za tym idzie – nasz pierwszy blogowy event dobiegł końca! Ci, którzy nie zdąrzyli się załapać, nie będą musieli długo czekać – lada dzień wydamy nowy post dotyczący kolejnego eventu! Musimy tylko dopiąć wszystko na ostatni guzik ^-^

Dziękuję Yareenowi za aktywny udział w naszym święcie Yule! (Może dostaniesz mini prezent;) 

Mogę podpowiedzieć, a raczej doradzić, aby Wasze wilczki wypatrywały pięknych róż...


Pozdrawiamy!

Sali oraz ΛNTILIΛ – Admistratorki Klanu. 

piątek, 14 stycznia 2022

Brak komentarzy

Od Yareena – Quest #2 (Gwiazdka Yule)

Niech ktoś mi wyjaśni, dlaczego niektórzy rodzą się w stu procentach zdrowi, a inni mają jakąś wadę? Geny? Podły los? A może mieszka gdzieś na świecie jakaś wredna wiedźma, rzucająca na przypadkowe szczeniaki jakieś klątwy? Gdyby tak było, dopadłbym ją i rozerwał na strzępy. Czy nie mogłem się urodzić jako normalny, widzący na oczy wilk? Teraz muszę kombinować, co tu zrobić, aby nie wpaść przypadkiem do rzeki.
Kto by pomyślał, że nocując po środku lasu, który potem okazało się, znajdował się w dolinie, obudzę się ze wszystkich stron otoczony wodą? Dzień wcześniej złapała mnie potężna burza, która wzięła się znikąd. Byłem zmuszony odnaleźć jakąś przypadkową kryjówkę, którą okazała się być stara, lisia nora. Była nadzwyczaj duża, jak dla tego rudego chytrusa, którego czułem słabnący już zapach. Nie zastanawiając się długo, wszedłem do środka. Tam po kilku godzinach czuwania, zasnąłem. Obudził mnie szum wody oraz mokra ciecz, w której byłem zanurzony tylko po łapy. Kiedy szum się pogłębił, a ja wyczuwałem silne drgania z tyłu mnie, natychmiast biegiem skierowałem się do wyjścia z nory. Woda płynęła wąskimi korytarzami z mocnym ciśnieniem, tuż pod mną. Gdy wyskoczyłem na zewnątrz, zimna ciecz wręcz wyskoczyła z nory. Pobiegłem przed siebie, ale po chwili się zatrzymałem. Wyczuwałem kilka… paręnaście nurtów rzeki. Ostrożnie skierowałem się w kierunku watahy, szybko się przekonując, że wczorajsza burza pozostawiła po sobie spory ładunek wody, aktualnie wypływający ze wszystkich nor i formułujących się w szybkie, ale jeszcze płytkie rzeczki. Musiałem byś ostrożny.
Po chwili coś mi spadło na głowę, kiedy z kolejnej dziury wypadła woda. Było to coś małego, ale… szklanego? Nie, nie było szklane. Miało przedziwną strukturę, którą pierwszy raz dotykałem. Zaciekawiony zabrałem ją ze sobą, a gdy w końcu udało mi się wrócić do jaskini, pokazałem ją Pandorze.
- Co to jest? – samica zaczęła się głośno zastanawiać.
- Wygląda jak gwiazda. Skąd ją wziąłeś?
- Spadła mi na głowę – oboje się zaśmialiśmy.
- Więc masz szczęście, gwiazda ci spadła z nieba. I to w dzień – powiedziała żartobliwie, szybko zmieniając temat, gdzie byłem wczorajszej nocy i niemal od razu karcąc mnie za głupotę oraz chwaląc bogów, że jestem żywy. 
- I wykończony. Zdrzemnę się – powiedziałem. Zabrałem swoją „gwiazdkę z nieba” i położyłem się w głębi jaskini.
Miałem przedziwny sen, w którym pojawił się bóg Managarmr, przynajmniej tak się przedstawił. Na moje nieszczęście, sny również miałem „ciemne”. Powiedział mi, że szuka czegoś, co znalazłem. Wyjaśniając mu, że ostatnio „spadła mi gwiazdka z nieba”, samiec poprosił, abym mu ją oddał. Westchnąłem, bo pierwszy raz trafiło mi się takie cudeńko, a bogowie mi to już odbierają, a nawet się tym nie nacieszyłem. Trochę niechętnie oddałem mu ją.
Gdy się obudziłem, nigdzie nie było gwiazdy, Pandora również jej nie widziała. Czy ja naprawdę oddałem ją bogu? Sądziłem, że to zwyczajny sen. 
- Nie wiem gdzie twoja gwiazdka, ale za tobą leży jakiś woreczek – odparła. Czyżbym jednak nie został z niczym?

wtorek, 11 stycznia 2022

Brak komentarzy

Od Yareena - Quest #1 (Polowanie na Odyńca)

Odyniec – świnia, jak każda inna. Wyróżniał ją tylko zapach, charakteryzujący się przez te kilka ważnych dni, wśród wszystkich innych leśnych zapachów. Niektóre trzymały się w grupach, niektóry spędzały czas samotnie. Na te drugie ciężej było zapolować, były bardziej ostrożniejsze i chociaż nie miały znikąd pomocy, jakimś dziwnym trafem „znikały” w lesie. Już trzeci raz próbowałem któregoś upolować. Wyczuwałem, że były odrobinę wyższe i masywniejsze od zwykłego dzika, ale nie przejąłem się tym. Myślałem, że to zwierzęta jak każde inne, niczym się nie wyróżniające. A jednak okazały się inne – dopiero potem Pandora mi wyjaśniła, że były to odyńce Fenrira. 
Pierwszy raz był najkrótszy i chyba najdziwniejszy. Wyczuwałem ich zapach oraz zlokalizowałem ich położenie. Znajdowały się w środku lasu. Ukrywałem się w cieniu, szedłem pod wiatr, a kiedy już znalazłem się na miejscu ich „leżakowania”, po wyskoczeniu z ukrycia, okazało się, że żadnego tam nie było. Gdzie mogły się wszystkie podziać? Dopiero potem ktoś mi powiedział, że zrobiły sobie ze mnie żarty i umknęły bezdźwięcznie, nim dotarłem na miejsce. 
Druga szansa pojawiła się wiele godzin później, gdy na nowo je zlokalizowałem i tym razem upewniłem się, że były na miejscu – usłyszałem ich głosy. Byłem bardziej ostrożniejszy niż wcześniej i one prawdopodobnie też. Wyskoczyłem z ukrycia i podążyłem najpierw za węchem, a potem za dźwiękiem. Wyobraziłem sobie biegnące przede mną odyńca. Chociaż wszystkie ruszyły razem, ja wybrałem jednego, losowego. Kiedy już miałem na niego skoczyć i wbić mu pazury w żebra, on nagle „pofrunął”. Mimo, że to dziwnie brzmi, postaram się to wyjaśnić, w sposób logiczny. Z powodu mojej ślepoty, to, co zobaczyłem przez wiatr, było niczym latanie ptaka. Dzik, najprościej rzecz ujmując, skoczył na pień drzewa, odbił się od niego i momentalnie przeleciał nade mną, lądując sobie wygodnie na czterech kopytach, kiedy to ja uderzyłem głową w drzewo. Zabawne, prawda?
Trzeci raz był przypadkowy, wydawało mi się wtedy, ze one same mnie odnalazły i chciały się pośmiać – a mimo tego ponownie spróbowałem. Nie przyczajałem się, nie podkradałem. Widziały mnie, a mimo to, kiedy zacząłem na nie biec, nie ruszyły się. Gdy byłem blisko, rozproszyły się we wszystkie strony. Ponownie pobiegłem za losowym. Tym razem pogoń była dłuższa, przebiegliśmy dobry kawał drogi i kiedy zaczynałem myśleć, że tym razem go złapie, zwierzak się zatrzymał, odwrócił i zaczął we mnie biec. Myśląc, że to samobójca, nie przestraszyłem się. Zaprzestałem jednak ataku, kiedy wyczułem, że w moją stronę nie zmierza jeden dzik, ale całe stado. Okrążyli mnie i zamierzali zmiażdżyć potężnymi kłami… nie chcąc ryzykować życia, wzleciałem w górę i uniknąłem ciosu. Zwierzęta po raz trzeci triumfalnie machając swoimi ogonkami, ruszyły w las. 
- Co masz taką skwaszoną minę? – zapytała Pandora, kiedy wszedłem do jaskini.
- Te wstrętne dziki robią sobie ze mnie żarty – wyjaśniłem.
- Bo źle się do tego zabierasz – wyjaśniła, grzebiąc w swoich roślinach. Zwróciłem łeb w jej kierunku.
- A jak powinienem? – przez moment się nie odzywała. Usiadłem i spojrzałem na jej zapasy. Były spore.
- To dziki tego boga, są bardzo sprytne. To jest jak łapanie innego, inteligentnego wilka – wyjaśniła. Prychnąłem.
- Skoroś taka mądra, może mi pomożesz? – Pandora spojrzała na mnie. Poczułem, że się uśmiecha. 
Nasz plan był prosty i może nawet zabawny. Szybko wdrożyliśmy go w życie. Pandora zlokalizowała zwierzęta, które poruszały się u podnóża góry. Samica wzleciała w niebo i skierowała się na zbocze, a ja pognałem do lasu. Ukryłem się w zaroślach, nie daleko stada dzików, a Pandora rozpoczęła nasz dziwaczny plan. Stanęła na zboczu i skryła swoje ciało pod skalna kulą, która natychmiast zaczęła się toczyć w dół stoku. Spłoszone dziki, nie wiedząc, skąd przybyła „lawina” pognały w strachu przed siebie, do lasu – w moim kierunku. Kiedy stado było blisko, skoczyłem. Żaden jednak nie wpadł mi w łapy, zdołały uskoczyć, wiec przeszliśmy do drugiej fazy. Zatrzymałem jednego z nich. Stanął w miejscu i mnie obserwował. Prawdopodobnie myślał, że zacznę uciekać, gdy zobaczę skałę, ale gdy samica była już blisko nas, skała się rozpadła, a ona skoczyła na zwierzę odwrócone tyłem. Kiedy wbiła się w jej zad, odyniec zaczął szaleń. Również skoczyłem w jego kierunku, wgryzając mu się w przednie kopyta. Był silny, nawet za bardzo jak na zwykłego dzika. Zaraz pojawiła się reszta zwierząt, które pomogły mu nas zrzucić. Skubane były nad wyraz sprytne i rozumne. Przeszliśmy więc do ostatniej fazy (mając nadzieje, że to wystarczy). Pandora ponownie wzleciała w górę i zamieniła się w skalną kulę, która runęła z impetem na ziemie, wznosząc w górę pył. Razem z wiatrem przyniosłem więcej piachu, który po chwili zatrzymałem. Cała przestrzeń wokół nas była teraz siwo-brązowa. Korzystając z kamuflażu, skoczyłem na rannego odyńca, wgryzając mu się wpierw w pysk, a potem w krtań. 
Pył opadł na ziemie, a reszta zwierząt widząc swojego martwego brata, uciekła. Spojrzałem na Pandorę, która właśnie wygrzebywała się spod kamieni.
- Nie sądziłam, że to będzie aż tak boleć – zaśmiała się, dodając, że kręci się jej przez to w głowie.
- Dzięki – odparłem i położyłem na ziemie dzika. – Jestem ciekawy, czy jest smaczniejszy od zwykłych dzików.

piątek, 24 grudnia 2021

Brak komentarzy

Od Antilii - Quest #2 (Gwiazdka Yule)

Tej nocy snił mi się kolejny koszmar, ten sam co ostatniej nocy i jeszcze wcześniejszej. Byłam niewielką kulką niebieskawego światła, która lewitowała bez żadnego celu w czarnej niczym smoła pustce. Latałam w różne kierunki, lecz ciemność nie odpuszczała a poczucie nicości dalej trwało. Nie czułam niczego co pozytywne – żadnej radości, poczucia posiadania przynależności czy bezpieczeństwa. Czułam natomiast przytłaczającą samotność, żałosność oraz nienawiść do swojego życia. Moje światło powoli gasło a ja miałam świadomość, że umieram… Nagle poczułam czyjąś obecność. Znajomą obecność, której szukałam odkąd straciłam pamięć… 
Niedaleko mnie były trzy inne świetliki, których światło było niemal oślepiające. Szczęście oraz bliskość rodziny, jakie je wypełniało, nadawało mi taki blask. To była moja rodzina! Próbowałam do nich lecieć, nagle przekształcając się w wilka, którego ciało było wykonane z podobnego biało–niebieskiego ognia co niewielka kulka, którą wcześniej byłam. Biegłam do nich, nie leciałam. Nie czułam swoich skrzydeł, które dawały mi swego rodzaju wolność, a jedynie swoje łapy oraz serce, które rwało się do spotkania ze swoją rodziną. Nadzieja wypełniła mnie, dając siłę do biegu. Tamte kule również przybrały wilczą postać – dwóch dorosłych wilków oraz mniejszego, lecz niemal dorosłego. Chciałam zawołać, krzyknąć, cokolwiek… Mogłam tylko biec. 
Mamo! Tato!krzyczałam w myślach, lecz nawet nie szepnęłam. Biegłam dalej, lecz moi rodzice z nieznanym mi wilkiem oddalali się ode mnie, zupełnie, jakby przede mną uciekali… Nagle moje astralne ciało natrafiło na jakąś barierę. Niewidzialny mul zagrodził mi drogę do odnalezienia mojej rodziny. Biłam w niego, lecz moje wysiłki spadły na manowce. Rodzice coraz bardziej oddalali się, zupełnie jakby mnie nie widzieli… Jakby zapomnieli o mnie…
Czułam, jak moje światło gaśnie a ja umierałam. Pogodziłam się z tym, lecz poczucie pustki bolało niewyobrażalnie. 
W chwili, gdy niebieska kulka, którą byłam we śnie, umarła, budziłam się zlana zimnym potem. Uczucie beznadziei, jakie towarzyszyło podczas mojej śmierci we śnie, było również obecne po przebudzeniu. Czułam się beznadziejnie, zarówno psychicznie jak fizycznie. Odkąd męczy mnie ten koszmar, mam wysoką gorączkę oraz jestem apatyczna. Dusjer często mnie odwiedza, podrzucając jakieś jedzenie, jednak nie miałam ochoty nic jeść. Jakimś jednak cudem udało mu się namówić mnie na zjedzenie ofiarowanego posiłku. Zastanawiałam się jak on to robi... Odwiedzał mnie dość często, pod nieobecność moich przyjaciół i zielarzy jednocześnie. Pandora została wysłana z Yareenem na pewną wyprawę, szczegółów nie znam. I nie wiem czy są mi one potrzebne do szczęścia… 
Powoli wstałam na trzęsących się nogach z swojego legowiska. Zebrałam trochę jelenich skór i innych futer, aby nadać swojej podłodze nieco wygody oraz przytulności, żeby nie było samej litej skały. Wyszłam na zewnątrz, czując chłodny, wiosenny wiatr. Zadrżałam delikatnie, kierując się w stronę niewielkiego jeziora niedaleko domu. Mimo niewielkiej tafli na powierzchni jezioro było dosyć głębokie, by móc spokojnie nurkować. Ostrożnie dotknęłam chłodnej wody, naruszając tym gładkie wodne lustro. Była bezchmurna noc, podczas której gwiazdy migały wesoło a Księżyc, swoją srebrzystą tarczą, rozganiał mroki. Pełnia jest idealną porą… – pomyślałam. Weszłam do wody i od razu zanurzyłam się. 
Czułam, jak woda otula moje ciało, a moc wypełniła mnie, dodając siły. Chociaż wtedy czułam się zdrowa i silna, zupełnie jakbym nigdy nie chorowała… Zeszłam nieco głębiej, lecz dalej byłam w zasięgu tańczących płomieniach Księżyca. Odwróciłam się na plecy, by zobaczyć srebrnego strażnika. Czułam się taka lekka i wolna od wszystkiego… Unosiłam się w wodnej toni, wolna od trosk czy bólu. 
Trochę jak w moim koszmarze…
Nagle poczułam bardzo dziwne uczucie, którego nie jestem w stanie opisać znanymi mi słowami. Jakby taki dreszcz ale też i łaskotanie; jakby ktoś odebrał mi całą moc a zarazem wypełnił mnie ją. Wrażenie trwało a ja nadal byłam niesiona przez spokojna wodę.  
Niespodziewanie przede mną pojawiła się iskierka wielkości małego kamyczka, która świeciła równie mocno co Słońce. Mieniła się subtelnymi kolorami i, uwierzcie mi, wydawało się, że śpiewa pięknym, subtelnym głosem pieśń w nieznanym języku. Rozłożyłam skrzydła, zupełnie jakbym chciała ochronić to maleństwo przed światem zewnętrznym a następnie delikatnie ujęłam światło w łapy. Przyglądałam się przez chwilę temu, a następnie powoli wypłynęłam na powierzchnię, powoli rozumiejąc, że znalazłam gwiazdkę Yule… 

Szłam powoli, dalej osłaniając skrzydłami gwiazdkę, która lewitowała przede mną. Kierowałam się w stronę ołtarza Flotte Org, gdzie zamierzałam oddać gwiazdę jednemu z boskich bliźniaków. Nadal jednak zastanawiałam się komu ją ofiarować… Z jednej strony moja patronka i bogini przeznaczenia, Framtid, jest żoną Skolla, boga Słońca oraz dnia. Z drugiej – odnosiłam wrażenie, że to Księżyc ofiarował mi gwiazdkę, tak więc powinnam ją dać Managarmrinowi – bogu Księżyca i patrona wilków nocy. Miałam totalny mętlik w głowie… Ale musiałam podjąć decyzję. 
Gdy dotarłam na miejsce, ciemne niebo zaczęło przybierać cieplejsze kolory – od aksamitnego fioletu po ciepłej pomarańczy. Zbliża się wschód… – pomyślałam, spoglądając na wschodnią część horyzontu. Muszę podjąć decyzję. Westchnęłam. Powoli wspięłam się do pozostałości ogromnej niegdyś świątyni, która pomagała nam w komunikacji między nami a naszymi bogami. Gdy stanęłam przed kamieniem runicznym, powoli zaczęłam składać swoje zdrętwiałe skrzydła. Gwiazda przez całą drogę śpiewała piękną pieśń, nawet teraz to robiła, tyle że jej głos wydawał się inny… Nie wiem czy smutniejszy czy weselszy. Po prostu inny
Wpadłam na pewien pomysł. Powiedziałam na głos imiona obu braci, obserwując reakcję Gwiazdy. Nie wiem dlaczego, ale postanowiłam dać jej wybór. Mi ktoś nie zaoferował takiego luksusu i skończyłam z trwałą amnezją. Nie mówię, że jest mi tutaj źle, w Klanie, lecz czuję się niekompletna… 
Yule zareagowała na imię na boga nocy, błyskając mocniejszym światłem. 
– Postanowione… – powiedziałam na głos. Zaczęłam odmawiać modlitwę ku czci Managarmra, przekazując mu gwiazdę. Kula białego światła nieco przygasła, po czym rozpadła się na srebrzysty pył. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem. Zdążyłam polubić to coś, czymkolwiek to było. 
Miałam nadzieję, że podjęłam dobrą decyzję. 

•❅──────✧❅✦❅✧──────❅•

Minęło kilka dni od tego nietypowego… wydarzenia. Nikomu nie powiedziałam o tym, bo po co? Gdy wróciłam do swojej jaskini, od razu zasnęłam. Tym razem mój koszmar stał się przyjemnym snem – udało mi się dotrzeć do swojej rodziny, która również mnie szukała i bardzo za mną tęskniła. Od tamtej pory nie mam żadnych snów. Na dodatek, gdy wróciłam od opatrywania Pandory po nieudanym lądowaniu, znalazłam srebrzysty pył na delikatnej króliczej skórze oraz piękne perły. Domyśliłam się, że to jest Księżycowy Pył niemal od razu. Dziękuję – pomyślałam, przywołując obraz gwiazdy Yule.

niedziela, 5 grudnia 2021

Brak komentarzy

Event Yule

 Jul, jul, strålande jul!

Święto Yule zawitało w nasze progi! To czas zimowego przesilenia, czas kiedy pijemy, walczymy i rywalizujemy w nadziei na obfite plony! 

 Legenda głosi, że w każde święto Yule Fenrir zsyła do naszego świata stado magicznych dzików, by wilki z Mid mogli zapolować i skosztować boskiego mięsa, by te mogły żyć długo i walecznie. Każdy wilk ma okazję złapać tego odyńca a następnie zjeść jego mięso, dzieląc się nim wśród rodziny i bliskich. Dodatkowo inni bogowie również zsyłają nam swoje dary lub nawet potrzebują naszej pomocy, by święto odbyło się bez zakłóceń. 

 Dołącz do zabawy i niech w te święta nie zabraknie Ci miodu ani rodzinnego ciepła!

Event będzie trwał od 06 grudnia do 31 stycznia.

Są dostępne następujące questy:

  • ~ Upolowanie odyńców Fenrira, które są nieuchwytne i cechują się sprytem, tak więc złapanie ich nie będzie polegało jedynie na pościgu i zagryzieniu. Przyjmujesz wyzwanie?

Opis przedmiotu: Podobno ich mięso są wyjątkowo zdrowe oraz dodaje wilkowi siły (na stałe zwiększa jego siłę o 20%). Można na przykład je dać choremu, by ten w jednej chwili wrócił do pełni sił lub wzmocnić najsilniejszego wojownika.

Wymagania: 500 słów.

Nagroda za quest: 250 many, Mięso z odyńca Fenrira (przedmiot do użycia), kamienie szlachetne (przedmiot do ofiary).


  • ~ Znalezienie gwiazdki Yule, którą Managarmr próbuje znaleźć przed swoim bratem, Skollem, który również bardzo ją pragnie. Komu ją przekażesz?

Wymagania: 350 słów.

Nagroda za quest: 200 many, nagroda wariantywna: Księżycowy Pył (przedmiot do użycia) oraz perły z Południowego Wybrzeża (przedmiot do ofiary) lub Promień Słońca (przedmiot do użycia) oraz Świetliki z Zakazanego Lasu Djevelskog (przedmiot do ofiary). 


  •  Odszukanie pięciu kamieni runicznych, które pomagają Gramowi utrzymać dusze zmarłych w zaświatach, które zgubił podczas corocznych odwiedzin świata Bogów podczas trwania święta Yule. Bóg zmarłych liczy na Twoją pomoc!

Wymagania: 650 słów.

Nagroda: Mana oraz ofiara potrzebna do odmówienia modlitwy Åndelig.


  • Przygotowanie rytuału dziękczynnego dla naszych bogów, którzy hojnie obdarowali nasze tereny zwierzyną oraz czuwają nad naszą pomyślnością. Niestety, ktoś wykrada Ci najcenniejszą i najważniejszą ofiarę. Czy uda Ci się odzyskać przedmiot, nim bogowie odwrócą się przeciw Tobie?

Wymagania: 400 słów.

Nagroda: Składniki oraz mana potrzebna do wybranych modlitw (dostępne: Åndedrett - oddech pod wodą, Tid - widzenie czasu, Sannhet - odczucie prawdy, Fjær - otrzymanie skrzydeł)


Dodatkowy bonus dla nowych członków: w czasie dołączenia do Klanu podczas trwania eventu Święta Yule, za napisanie opowiadania questu #1 otrzymuje się dwa razy większą ilość many oraz losowo wybrany przez Administrację przedmiot do ofiary!